Wielka ława przysięgłych (grand jury) w New Hampshire uznała zasadność zarzutów przeciwko Swartzowi. Jest on oskarżony o nieodprowadzenie podatku dochodowego od 12,5 mln USD premii, jaką otrzymał w 1999 r. Były CFO Tyco nigdy nie otrzymał tego wynagrodzenia - firma umorzyła mu zaciągnięty wcześniej dług, co, zgodnie z prawem, powinien uwzględnić w swoich dochodach. Swartzowi grozi do 5 lat więzienia, ale na proces będzie czekał na wolności po wpłaceniu kaucji. Prawnik byłego dyrektora Tyco utrzymuje, że jego klient jest niewinny.
Prokuratorzy przygotowują kolejne akty oskarżenia w związku z przestępstwami podatkowymi popełnionymi przez dyrektorów Tyco. Wśród osób, które znajdują się na krótkiej liście, wymienia się także Dennisa Kozlowskiego. Byłego szefa Tyco Marka Schwartza oraz byłego prawnika firmy Marka Belnicka czeka jednak przede wszystkim główny proces w Nowym Jorku o sprzeniewierzenie około 600 mln USD w formie różnych kredytów udzielanych poszczególnym członkom wyższego menedżmentu. Pożyczki te były następnie uznaniowo umarzane.
Afera Tyco, wielkiej międzynarodowej spółki zarejestrowanej na Bermudach (amerykańska centrala znajduje się w New Hamsphire) rozpoczęła się także od skandalu podatkowego. Okazało się bowiem, że Kozlowski kupił w Nowym Jorku obrazy wartości miliona dolarów i "zapomniał" odprowadzić obowiązkowy podatek od sprzedaży. Gdy działalność wszechpotężnego wówczas szefa koncernu wzięto pod lupę, wyszły na jaw kolejne skandale.