Wojna z Irakiem nie jest wprawdzie przesądzona, ale warto uświadomić sobie jej potencjalne konsekwencje dla Polski. Na szczęście ani polityczne, ani gospodarcze skutki konfliktu nie dotkną naszego kraju tak mocno, jak USA czy Bliski Wschód.
Po pierwsze, wojna zwiększy poczucie niepewności i obawy o przyszłość. W wydaniu ekonomicznym objawi się to większym prawdopodobieństwem spadku kursów akcji i obligacji w okresie trwania konfliktu. Takie podwyższenie względnego kosztu kapitału osłabiłoby popyt globalny, a więc i dochód w dłuższym okresie. W wydaniu politycznym należy rozważyć dwa wymiary konsekwencji: 1) Polska stanie się bezpośrednio stroną konfliktu. To może pociągnąć za sobą zwiększenie prawdopodobieństwa ataków terrorystycznych wymierzonych przeciw Polakom w kraju lub za granicą, 2) istnieje - bardzo małe - prawdopodobieństwo rozdźwięku pomiędzy rządem a obywatelami co do zasadności udziału w wojnie. To prawdopodobieństwo odpowiednio wzrośnie, gdy wojna się przedłuży lub międzynarodowe poparcie dla koalicji osłabnie. Tak czy inaczej, niepewność co do przyszłości osłabi skłonność do wydatków zarówno przedsiębiorców, jak i konsumentów.
Po drugie, gospodarka odczuje wpływ zmian cen i podaży ropy w dwóch wymiarach:
1) bezpośrednio poprzez inflację/deflację produktów o krótkim okresie przerobu (np. benzyny, olefin czy gazu ziemnego) - ten wpływ będzie mały;
2) pośrednio poprzez zwiększenie kosztów produkcji - ten wpływ będzie nieco większy ze względu na rosnący udział ropy i gazu w produkcji energii, jak również półproduktów z ropy (np. plastiku). Szybkie zakończenie wojny najprawdopodobniej obniży ceny ropy do ok. 20 USD za baryłkę, a więc odwróci negatywne tendencje opisane wyżej. Wpływ netto jest trudny do przewidzenia, ale dla gospodarki Polski, która posiada duże zasoby węgla, nie wydaje się być znaczny.