Strata zanotowana przez ING Nationale-Nederlanden w IV kwartale jest o tyle dziwna, że przez pierwszych dziewięć miesięcy ubezpieczyciel szybko i systematycznie zwiększał zysk netto. Na koniec września 2002 r. osiągnął rekordową wartość 80,3 mln zł. Po IV kwartałach spadł do 60,98 mln zł (trzeba jednak przyznać, że w porównaniu z końcem 2001 roku poprawił się o 9%). Dlaczego? Nie wiadomo. Towarzystwo, podając do wiadomości publicznej swoje wyniki, ograniczyło się jedynie do suchych liczb. Nie padło żadne słowo komentarza.

Analitycy, których pytaliśmy o przyczynę księgowej straty, wskazywali na wyniki spółki w poprzednich kwartałach. Okazuje się, że ING Nationale-Nederlanden nie odprowadzało zaliczek na podatek dochodowy (zysk netto miał taką samą wartość jak zysk brutto). - Wynikało to z nadpłaty podatku dochodowego w poprzednich okresach - potwierdziła Beata Zduńczyk-Skup, rzecznik prasowy ING Nationale-Nederlanden. Tylko dlaczego po zamknięciu roku różnica pomiędzy zyskiem brutto a netto spółki wyniosła 20,3 mln zł (czyli w przybliżeniu wartość podatku CIT)? Jeśli kwota zwolnienia uległaby wyczerpaniu po III kwartałach, to zaliczka za IV kwartał (i cały rok) powinna wynieść około 300 tys. zł.

Wygląda więc na to, że spadek zysku netto wynika z dokonania przez ING Nationale-Nederlanden odpisów aktualizacyjnych. Spółka, mimo 2,6-proc. spadku przychodów ze składek, odnotowała skokowy, bo 35,4-proc., wzrost rezerw techniczno-ubezpieczeniowych (zwłaszcza na życie). W ubezpieczeniach rezerwy określają teoretyczną wartość zobowiązań wobec klientów. Zmiana stanu i struktury rezerw musiała spowodować przeszacowanie aktywów ING Nationale-Nederlanden. Ich konsekwencją była prawdopodobnie strata księgowa na poziomie netto w IV kwartale 2002 r.