Ropa naftowa znowu wczoraj zdrożała i znowu przyczyną był wzrost prawdopodobieństwa wybuchu wojny w Iraku. Sekretarz stanu Colin Powell powiedział, że Stany Zjednoczone oczekują, iż Rada Bezpieczeństwa ONZ już w najbliższych tygodniach przegłosuje rezolucję, zezwalającą na akcję militarną w celu rozbrojenia Iraku. Na 7 marca zapowiedziano kolejny raport Hansa Blixa, szefa inspektorów rozbrojeniowych ONZ. Potem Radzie Bezpieczeństwa "zostaną dwa tygodnie lub trochę więcej na podjęcie decyzji" - jak to określił brytyjski minister spraw zagranicznych Jack Straw. A im bliżej wojny, tym bardziej ceny ropy będą rosły. Po południu baryłka ropy Brent z Morza Północnego w dostawach na kwiecień kosztowała na londyńskiej giełdzie paliwowej 32,62 USD, wobec 32,27 USD na piątkowym zamknięciu. Amerykańskie bombowce B-52 rozpoczęły już loty szkoleniowe nad rejonem przyszłego konfliktu, by załogi mogły oswoić się z miejscem ewentualnych akcji bojowych.

Z tych samych przyczyn już czwarty dzień z rzędu drożało wczoraj złoto. Historia dowodzi, że cena tego kruszcu w czasie konfliktów zbrojnych zmienia się wyjątkowo gwałtownie. Po inwazji Iraku na Kuwejt w sierpniu 1990 r. uncja złota zdrożała o 45 USD, do 415 USD. Gdy siły sojusznicze przystąpiły w styczniu 1991 r. do wypierania Iraku z emiratu na Zatoką Perską, złoto staniało o 40 USD, do 366 USD za uncję. Zwyżce cen złota sprzyjały też wczoraj niższe kursy na giełdach akcji i wzrost cen ropy naftowej. Wczoraj na popołudniowym fixingu w Londynie za uncję złota płacono 355,20 USD, wobec 352,85 USD w piątek.

Cena tony miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali wynosiła po południu 1727 USD, wobec 1707 USD na zamknięciu piątkowej sesji.