Ministerstwo Obrony Narodowej podało w oficjalnym komunikacie, że nie dojdzie do podpisania umowy głównej na zakup samolotu wielozadaniowego dla polskiej armii przed końcem lutego. Oficjalnym powodem jest brak ostatecznego porozumienia co do kształtu umowy offsetowej, która ma zostać dołączona do kontraktu na zakup myśliwców.

- Tekst umowy głównej został już uzgodniony. Obejmuje ona dostawę 48 maszyn, w tym 36 samolotów jednomiejscowych i 12 dwumiejscowych. Umowa określa także dostawę środków bojowych i zestawów logistycznych oraz symulatorów lotu i systemów szkolenia personelu naziemnego - powiedział Eugeniusz Mleczak, rzecznik prasowy MON. Według niego uzgodniono już także większość elementów umowy kredytowej, która zakłada sfinansowanie całego programu. Jednak może ona zostać podpisana dopiero po przyjęciu przez polski parlament nowelizacji ustawy o wyposażeniu sił zbrojnych w samoloty wielozadaniowe. Nowelizacja ma umożliwić Polsce skorzystanie z kredytu udzielonego na zakup F-16 przez rząd amerykański.

Tymczasem Informacyjna Agencja Radiowa podała wczoraj, że przetarg na samolot wielozadaniowy dla polskiej armii został rozstrzygnięty z rażącym naruszeniem prawa. Informator agencji zwrócił uwagę, że przepisy polskiego prawa dotyczące przetargu przewidują, że umowy offsetową i główną powinien podpisywać ten sam podmiot. Tymczasem w przypadku wygranego przez amerykański Lockheed Martin przetargu na myśliwce, umowę na dostawę samolotu ma podpisać agencja rządowa Stanów Zjednoczonych, a umowę offsetową ma podpisać LM. Wynika to stąd, że amerykańskie prawo zezwala na handel sprzętem wojskowym tylko przez agencje rządowe. Nie mogą one jednak zawierać umów offsetowych. Stąd niebezpieczeństwo, że przetarg może zostać unieważniony.