Sondaże wskazują na to, że Brytyjczycy nie podzielają pańskiego entuzjazmu do euro. Tylko jakieś 30% obywateli chce wspólnej waluty. Czy to nie niepokoi ministra ds. europejskich?
Tak naprawdę nie da się dokładnie zmierzyć tego poparcia. Badania opinii publicznej w Wielkiej Brytanii często pokazują krytyczny stosunek obywateli do Brukseli, wrogość do Europy, ale w ciągu ostatnich 20 lat, kiedy dochodziło do wyborów powszechnych, społeczeństwo zawsze silnie odrzucało partie antyeuropejskie. Najlepszym przykładem były ostatnie i przedostatnie wybory. Konserwatyści byli dosyć wrogo nastawieni do euro i Europy. W rezultacie ponieśli klęskę. 20 lat temu to z kolei Partia Pracy postrzegana była jako antyeuropejska, więc Brytyjczycy masowo poparli Margaret Thatcher - prawdopodobnie najbardziej proeuropejskiego przywódcę, jakiego Wielka Brytania kiedykolwiek miała.
Nie martwi się więc Pan o wyniki przyszłego referendum?
Jestem w miarę spokojny. Brytyjczycy nie będą głosować wbrew swoim własnym interesom, i jeśli ekonomiczne argumenty będą przekonywające, z pewnością zagłosują na "tak" dla euro.
W takim razie, dlaczego Wielka Brytania jeszcze nie jest w strefie euro?