Niektórzy inwestorzy i analitycy stawiają wprost pytanie, czy Nasdaq Europe zdoła przetrwać okres rynkowej dekoniunktury - pisze Bloomberg. W ciągu ostatniego roku główny indeks tego brukselskiego rynku - Nasdaq Europe Composite - spadł o ponad dwie trzecie, co obniżyło kapitalizację giełdy o 4,3 mld euro. Od czasu gdy Nasdaq przejął w 2000 r. brukselski rynek Easdaq i zmienił jego nazwę na Nasdaq Europe, liczba spółek tam notowanych spadła z 63 do 36. - Nasdaq Europe przypomina teraz dziurawy garnek z wodą. Z czasem jej ubywa, a na razie nie widać na horyzoncie niczego, co mogłoby te dziury zatkać - powiedział Bloombergowi Johan van Geeturyen z funduszu inwestującego w belgijskie akcje Petercam. Podkreślił, że jego uwaga skupi się teraz raczej na rynku Euronext Bruksela, gdzie przenosi się np. z Nasdaq Europe jedna z najważniejszych spółek w jego portfelu - Icos Vision System Corp. Zarząd firmy podkreślił, że zdecydował się na ten krok, ponieważ Euronext gwarantuje większą płynność, a ponadto ma prostszy system porównywania zleceń kupna i sprzedaży. Z podobnych powodów odejście z Nasdaq Europe zapowiedziała też ostatnio firma Melexis, producent półprzewodników.
Inwestorzy i emitenci już od dawna krytykują system obrotu na Nasdaq Europe, który - ich zdaniem - ogranicza płynność akcji ze względu na zbyt duże różnice między cenami zakupu i sprzedaży. Sytuacja Nasdaq Europe jest też specyficzna. Amerykanie, myślący o stworzeniu ogólnoświatowego "superrynku" Nasdaq, na którym obrót odbywałby się przez 24 godziny na dobę, przejęli bowiem Easdaq, czyli rynek, który powstał w 1996 r. z przeznaczeniem dla rozwijającej się wówczas prężnie branży high-tech. Teraz, gdy dekoniunktura dotknęła najmocniej spółki z tego sektora, bardzo boleśnie odczuwa to właśnie rynek brukselski.
Nasdaq Europe wierzy jednak w pomyślną przyszłość. Dyrektor generalny tej giełdy Jim Weber podkreślił, że czynione są teraz w pierwszej kolejności kroki, mające zwiększyć płynność rynku. - Liczymy na nasz nowy system obrotu SuperMontage, wprowadzony również w centrali w Nowym Jorku. Powinien on znacznie poprawić jakość handlu - powiedział PARKIETOWI Peter Yandle, dyrektor ds. marketingu Nasdaq Europe. Jego zdaniem, brukselski rynek nie jest teraz wyjątkiem. Prawie już trzyletnia bessa spowodowała, że wszystkie giełdy przeżywają teraz trudności. - Pokładamy natomiast duże nadzieje w nowym projekcie w Niemczech. Od 21 marca rusza Nasdaq Deutschland. W jego struktury wejdą dwie tamtejsze giełdy regionalne - berlińska i bremeńska - podkreśla P. Yandle. Na początku na platformie Nasdaq Deutschland mają być notowane papiery czołowych spółek z USA i Europy. - Warunki są takie, że nie przewidujemy na razie debiutu żadnej spółki.. W 2003 r. chcemy zaistnieć na niemieckim rynku, a w latach 2004-2005 najprawdopodobniej przystąpimy do ekspansji - zapewnia przedstawiciel Nasdaq Europe.