Wartość kar określa co roku Rada Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Dokonuje tego w oparciu o średnie stawki, stosowane przez firmy ubezpieczeniowe, które mają ponad 5% udziałów w łącznym przypisie składki brutto z polis obowiązkowych. Wysokość opłaty karnej to trzykrotność średniej stawki w tych zakładach. Do określenia jej wysokości wzięto dane PZU, Warty i po raz pierwszy z TU Samopomoc. Tegoroczny spadek o 100 zł wartości kary za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych (samochody osobowe) wynika właśnie z relatywnie niższych stawek stosowanych przez Samopomoc.

Dla właścicieli samochodów ciężarowych i autobusów opłata karna wzrośnie o 700 zł. Okazuje się bowiem, że ubezpieczenie tych pojazdów jest bardzo szkodowe, stąd wzrost składki, a za tym i kar.

Największa podwyżka kar za brak obowiązkowego OC dotyczy jednak doradców podatkowych. W tym przypadku wartość kary skoczyła w ciągu roku o 2200 zł, do 4500 zł. Dlaczego? W lipcu ubiegłego roku resort finansów podniósł do 40 tys. euro wartość sumy gwarancyjnej, na jaką powinna opiewać polisa (oznacza ona górną granicę odpowiedzialności). Jednocześnie zniesiono rozróżnienie na osoby fizyczne (miały wcześniej progi w zależności od obrotu) i osoby prawne, prowadzące doradztwo podatkowe. Skutek - stawki za ubezpieczenie zwiększyły się dwa razy. Teraz wszyscy płacą po tyle samo, tylko że duże firmy proporcjonalnie mniej do osiąganych obrotów.

Mniej zapłacą natomiast pielęgniarki, zaliczane do podmiotów przyjmujących zamówienia na świadczenie usług zdrowotnych. W związku z tym, że prowadziły własną działalność (samozatrudnienie) do tej pory traktowano je na równi ze szpitalami. Stąd ewentualna kara, jaką zapłaciłyby za brak OC, wynosiła 4000 zł. Teraz będzie to tylko 2700 zł. Szpitale i placówki zdrowia zapłacą dużo więcej, bo 12 500 zł.

Od tego roku w tabeli kar za brak OC po raz pierwszy pojawili się detektywi (1900 zł) oraz podmioty certyfikujące, które, jeśli złamią prawo, zapłacą najwięcej, bo aż 76 700 zł.