Ostatnia decyzja Standard & Poor`s o obniżeniu aż o dwa punkty do poziomu śmieciowego oceny kredytowej koncernu stalowego ThyssenKrupp zmusiła niemieckie Ministerstwo Finansów do reakcji. Uznało ono tę decyzję za nieuzasadnioną i zapowiedziało, że teraz bardzo dokładnie będzie przyglądać się uzasadnieniom zmian ratingów dokonywanych przez S&P bądź jej największą rywalkę - Moody`s. Niemcy postulują też utworzenie dużej europejskiej agencji ratingowej, która byłaby przeciwwagą dla instytucji z USA. - Uważamy, że teraz zbyt wiele władzy skupiło się w jednym miejscu. Dlatego nowa agencja, europejska, to dobry pomysł - twierdzi Dietrich Jahn z Ministerstwa Finansów. Wtóruje mu Joachim Poss, odpowiedzialny za sektor finansowy w partii SPD. - Amerykańskie agencje ratingowe nie do końca rozumieją wewnętrzne problemy Niemiec i mogą się mylić w ocenie spółek - podkreślił niemiecki polityk. Rząd kanclerza Schroedera zamierza jeszcze w tym roku, albo na początku 2004 r., zaproponować nowe przepisy dotyczące działania agencji ratingowych.

Obniżenie oceny kredytowej przez renomowaną agencję ratingową to bardzo bolesny cios dla spółki. Powoduje bowiem, że koszty pozyskiwania kapitału są wyższe, gdyż inwestorzy domagają się wyższej premii za ryzyko. Na przykład akcje wymienionego wyżej ThyssenKrupp, po decyzji S&P o znacznym obniżeniu ratingu, spadły do najniższego poziomu w historii. Pojawiły się wątpliwości, czy spółka będzie w stanie zrealizować program emisji obligacji potrzebnej do realizacji pracowniczego programu emerytalnego.