Pierwsze w tym tygodniu notowania przebiegały bardzo podobnie do tych z poprzednich dni. Zmiany cen w przypadku większości spółek były niewielkie, bardzo niska była również aktywność inwestorów. O ostatecznej, niezbyt pozytywnej wymowie sesji, zadecydowały trzy spółki (TPS, PEO i PKN), które straciły po ponad 1%. Niepokojącym sygnałem było to, że właśnie na tych walorach skoncentrowały się obroty (przypadło na nie ponad 55 mln zł z nieco ponad 70 mln zł obrotu na wszystkich spółkach z WIG20). Po raz kolejny potwierdziło się więc, że gdy tylko podaż nieco mocniej przyciśnie, zaraz na rynku pojawiają się zniżki. W dalszym ciągu nie ma większej liczby chętnych do kupowania akcji, a bez nich trudno myśleć o poprawie koniunktury.

O bezsilności popytu świadczą dwie ostatnie próby przebicia się ponad linię trendu, prowadzoną po szczytach z 13 stycznia i 20 lutego. Nie udało się to ani w piątek, ani wczoraj. Konsekwencją tego niepowodzenia powinien być atak na ostatnie minimum przy 1084 pkt. Jest on tym bardziej prawdopodobny, że zwyżka z końca minionego tygodnia dotarła jedynie do 38,2-proc. zniesienia spadków rozpoczętych 17 lutego. To sugeruje wejście dwa tygodnie temu segmentu spółek o największej kapitalizacji w nową falę wyprzedaży.

Poziom 1084 pkt stanowi już jedyną barierę przed testem luki hossy z 11 października, pomiędzy 1061-1075 pkt. Znaczne rozmiary tej luki pozwalają przypuszczać, że jej ewentualne zasłonięcie będzie równoznaczne z udanym dla podaży atakiem na ubiegłoroczny dołek przy 1040 pkt. Na wykresie WIG20 nie pokazały się do tej pory sygnały, pozwalające wierzyć w uniknięcie testu tej ważnej bariery. Biorąc pod uwagę słabość kolejnych ruchów w górę w ostatnich tygodniach, trzeba przyznać, że posiadacze akcji znajdują się w coraz trudniejszym położeniu. Mogłoby się ono poprawić wraz z wybiciem indeksu ponad 1105 pkt, a potem domknięciem przez kupujących okna bessy z 27 stycznia (1140 pkt). Dopiero dotarcie WIG20 do tej drugiej wartości pozwalałoby zainteresować się kupnem akcji. Zanim się tak stanie, lepiej pozostawać poza rynkiem.