Poniedziałek przyniósł spadek notowań na międzynarodowym rynku naftowym. W Londynie za baryłkę ropy Brent z dostawą w kwietniu płacono po południu 32,28 USD, wobec 32,79 USD w końcu zeszłego tygodnia. Do zmiany tej przyczyniły się przede wszystkim czynniki polityczne. Parlament turecki odrzucił wniosek rządu, aby udostępnić miejscowe bazy wojskowe oddziałom amerykańskim. Decyzja ta, mogąca utrudnić planowany atak na Irak, osłabiła w pewnym stopniu obawy przed wybuchem wojny oraz zmniejszeniem dostaw ropy z rejonu Zatoki Perskiej. Podobny efekt miało rozpoczęcie przez Irak niszczenia rakiet oraz zapowiedź przedstawienia raportu dotyczącego broni biologicznej. Niepokój uczestników rynku mogła wzbudzić perspektywa wstrzymania wydobycia z jednej trzeciej kuwejckich pól naftowych, jeżeli dojdzie do konfliktu zbrojnego. Jednak przewodniczący OPEC Abdullah al-Attiyah pośpieszył z wyjaśnieniem, że ugrupowanie to zrezygnuje w takim wypadku z limitów produkcyjnych. Decyzja w tej sprawie może zapaść 11 marca.
Również cena złota wykazywała skłonność do spadku. Oddalenie groźby wybuchu wojny zmniejszyło bowiem jego atrakcyjność jako bezpiecznej lokaty kapitałów. W Londynie kruszec ten staniał wczoraj do 348,25 USD za uncję, z 349,95 USD.
Na rynku metali kolorowych notowania wahały się w wąskim przedziale. W poniedziałek po południu miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w Londynie 1714 USD za tonę, wobec 1710 USD w końcu sesji piątkowej. Ponieważ w najbliższym czasie na ceny może wpływać wiele czynników, eksperci nie wykluczają zarówno spadku, jak i wzrostu notowań.