- W Europie mnóstwo rafinerii ma obecnie nadwyżkę mocy produkcyjnych. Można naprawdę dużo kupić po atrakcyjnej cenie - powiedział Arturas Jonkus, rzecznik prasowy Jukosa. Jego zdaniem, nie jest jednak wykluczone, że Jukos będzie chciał w przyszłości kupić którąś z polskich rafinerii. - Na pewno takiej decyzji nie planujemy obecnie. Nigdy w interesach nie wchodzimy innym firmom w drogę. Jeżeli okaże się, że polski rząd będzie chciał sprzedać rafinerie po niewygórowanej cenie, być może rozważymy decyzję kupna polskiej firmy - dodał A. Jonkus. Podkreślił jednocześnie, że tak naprawdę, to Jukos nigdy nie miał możliwości starania się o kupno np. Rafinerii Gdańskiej. - Nie otrzymaliśmy nigdy propozycji kupna akcji Rafinerii Gdańskiej, więc logiczne jest, że nie występowaliśmy w przetargu - wyjaśnił A. Jonkus.
Przedstawiciel Jukosa zaprzeczył pojawiającym się czasami na rynku pogłoskom, że rosyjska spółka skupuje akcje PKN Orlen na warszawskiej giełdzie. - Ile moglibyśmy kupić akcji na wolnym rynku bez podbijania ceny? Najwyżej 10%. A taki pakiet nie gwarantuje nam wpływu na zarządzanie firmą. A bez możliwości wpływu na zarządzanie spółką byłoby to po prostu marnowanie pieniędzy - zaznaczył przedstawiciel Jukosa.
Zdaniem analityków, wcześniej czy później rosyjskie firmy trafią na polski rynek. - Dla Rosjan wejście do Polski oznacza wejście do Unii Europejskiej. Obecność Łukoila w przetargu na sprzedaż akcji Rafinerii Gdańskiej nie była przypadkowa - twierdzi Michał Szymański z ING BSK Investment Mangement.
Jukos jest największą na świecie firmą pod względem wydobycia ropy naftowej. Nie są jeszcze znane wyniki firmy za 2002 r. Po 9 miesiącach roku zysk netto spółki wyniósł 2 070 mln USD. Dla porównania, PKN Orlen za cały zeszły rok zarobił niewiele ponad 100 mln USD.