Dość gwałtownie, bo prawie o 2% spadła wczoraj cena miedzi. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę z dostawą za trzy miesiące płacono po południu 1685 USD, a więc o 32 USD mniej niż na wtorkowym zamknięciu. Przyczyną takiej przeceny były prognozy spowolnienia wzrostu gospodarczego USA na skutek wojny w Iraku. A to spowodowało spadek popytu na metale. Dwaj najwięksi producenci samochodów, General Motors i Ford, zapowiedzieli już zmniejszenie produkcji w II kwartale, gdyż w lutym po raz drugi z rzędu spadła sprzedaż aut na rynku północnoamerykańskim. Obawy o dekoniunkturę w USA były większe niż oznaki wzrostu popytu na miedź w Chinach, co przyczyniło się do ustanowienia w ubiegłym tygodniu półrocznego maksimum cenowego na poziomie 1744 USD. Chiny rywalizują ze Stanami Zjednoczonymi o pierwszą pozycję na świecie pod względem zużywania miedzi.

Natomiast złoto po raz kolejny zdrożało, do czego przede wszystkim przyczynił się dalszy spadek kursu dolara wobec euro. Amerykańska waluta była wczoraj najtańsza dla inwestorów ze strefy euro od czterech lat. Tym samym jeszcze bardziej staniało dla nich złoto. Po południu za uncję płacono na londyńskiej giełdzie 355,75 USD, wobec 354,3 USD we wtorek.

Cena ropy naftowej spadła wczoraj poniżej bariery 33 USD. Po południu baryłka gatunku Brent z Morza Północnego w dostawach na kwiecień kosztowała na londyńskiej giełdzie paliwowej 32,95 USD, wobec 33,09 USD na wtorkowym zamknięciu. Zniżkę spowodowała informacja Departamentu Handlu o wzroście zapasów ropy w USA o 0,6% w ubiegłym tygodniu.