Według Andrzeja Szewczyka z Euro Info Centre, trudno o jednoznaczną definicję zagrożeń, na które mogą się natknąć firmy po przystąpieniu naszego kraju do UE. - Inaczej to będzie wyglądać w budownictwie, inaczej np. w branży drzewnej - mówi. I dodaje, że najlepszym sposobem na wyeliminowanie niebezpieczeństw jest szukanie informacji na ich temat. A na tym przedsiębiorcom specjalnie nie zależy.
Konkurowanie niską ceną
Tymczasem muszą oni drastycznie zmienić swój sposób myślenia o prowadzeniu biznesu. Dziś konkurują głównie niską ceną, a innowacyjność produktu, wprowadzanie nowych metod zarządzania, ład korporacyjny i poprawa jakości schodzą na dalszy plan. Takie wnioski wynikają m.in. z badań przeprowadzonych na zlecenie Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Badane firmy osiągały przewagę nad swoimi unijnymi konkurentami dzięki niskim cenom. Na drugim miejscu ankietowani wskazywali jakość. Na trzecim znalazło się nowatorstwo oferty. Na razie firmy prywatne nie odczuwają zbyt silnej presji ze strony zagranicy. Ich główni konkurenci to przedsiębiorstwa krajowe.
Jak dotąd sektor MSP (małe i średnie przedsiębiorstwa), reprezentowany głównie przez firmy prywatne, i tak wypada lepiej niż podmioty sektora publicznego. Dane zebrane przez Nicom Consulting świadczą o tym, że państwowe firmy przegrywają z prywatnymi pod względem rentowności i efektywności. W przypadku firm prywatnych wskaźnik rentowności poprawił się z 0,8% w 2001 r. do 1% w 2002 r. Tymczasem rentowność przedsiębiorstw sektora publicznego wyraźnie się pogarsza. Z danych zebranych przez Nicom wynika, że wskaźnik dla państwowych firm wynosił na koniec września ub.r. ok. minus 1,2%. Rok wcześniej było to minus 0,6%. Zdaniem Arkadiusza Krężela, prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu, niska rentowność dużych przedsiębiorstw nie jest wyłącznie efektem złego gospodarowania. I dlatego potrzebna była pomoc państwa.
Pomagać dużym czy nie?