Piątkowe notowania przyniosły wyraźny sygnał sprzedaży japońskich akcji. Tamtejszy indeks wybił się w dół z kształtowanej od początku października 2002 r. konsolidacji. Oznacza to, że ustanowił nowe minimum w trwającym już ponad 13 lat trendzie spadkowym. Taki sam poziom inwestorzy po raz ostatni widzieli w marcu 1983 r. Fakt ten potwierdza, że Nikkei 225 cały czas znajduje się w objęciach niedźwiedzia, który teraz powinien obniżyć notowania indeksu do około 7000 pkt. Wsparć nie ma się już co doszukiwać - kursy sprzed 20 lat wydają się nieprzydatne. Dopiero szybki powrót ponad przełamane 8300 pkt mógłby uratować skórę byka lub, co bardziej prawdopodobne, odroczyć dalszą przecenę. O wyraźnej poprawie sytuacji będzie można mówić dopiero po pokonaniu 9500 pkt.

Nowe długoterminowe minima ustanowiły w trakcie piątkowej sesji także giełdy europejskie. W przypadku niemieckiego DAX-a mieliśmy ostatnio do czynienia z ruchem powrotnym do przełamanego wsparcia. Jeżeli indeks do końca piątkowych notowań utrzyma się poniżej 2435 pkt, to w nadchodzącym tygodniu powinniśmy ujrzeć jeszcze niższe poziomy. Na przeszkodzie temu nie będą stały średnioterminowe wskaźniki trendu. Tygodniowy MACD-histogram na razie dotarł tylko do poziomu równowagi.

W obliczu niskich poziomów na giełdach azjatyckich i europejskich wciąż całkiem dobrze radzą sobie indeksy amerykańskie. Tutaj cały czas obowiązują krótkoterminowe trendy boczne. W przypadku S&P 500 kluczowe wsparcie to 817 pkt. Pokonanie tej bariery otworzy drogę do 780 pkt (październikowy dołek). O rosnącej przewadze kupujących będzie natomiast można mówić, gdy zdołają oni podnieść indeks powyżej 853 pkt. Wtedy kolejnego oporu będzie można szukać przy 880 pkt. Ze względu na przedłużającą się konsolidację impet wytraciły wskaźniki trendu. Traci na tym średnioterminowa przewaga niedźwiedzi.