Takie zdecydowanie kupujących było zaskakujące, gdyż jeszcze kilka dni temu inwestorzy z równą determinacją wyprzedawali akcje. Na rynku nie zaszły żadne wydarzenia, które uzasadniałyby tak silną zwyżkę. Sytuacja była tym bardziej interesująca, że w czasie gdy warszawskie indeksy szły mocno w górę, rynki Eurolandu ustanawiały kolejne wieloletnie minima. Nawet słabe rozpoczęcie sesji w USA nie spowodowało większego osłabienia. To rodzi pytanie, czy mamy do czynienia z trwalszym odwróceniem spadkowej tendencji, jaka dominuje na GPW od początku roku, czy też z imponującym i emocjonalnym odreagowaniem, po którym nastąpi dalsza część spadków.

Wiele w tej kwestii zależy od rzeczywistych przesłanek tak nagłej przemiany na rynku. Większość obserwatorów wymienia bardziej psychologiczne niż racjonalne przyczyny. - Przez ostatnie sesje utrzymywały się niskie obroty, sygnalizujące wyczerpywanie się potencjału spadkowego. Wyraźnie widoczne zniechęcenie inwestorów jest charakterystyczne dla lokalnych dołków. Nie można zatem wykluczyć, że warszawski rynek osiągnął w ubiegłym tygodniu średnioterminowy punkt równowagi - mówi Dariusz Wawrzyńczak, zastępca dyrektora działu operacyjnego DM BOŚ. Jednak przestrzega jednocześnie, że jednodniowy wzrost nie jest w stanie zmienić panującej od dłuższego czasu zniżkowej tendencji. Prawdziwego testu siły rynku upatruje on w momencie dotarcia WIG20 do poziomu 1135 pkt. - Dopiero pokonanie przez indeks 1135 pkt pozwoli na stwierdzenie, że warszawski rynek czeka okres lepszej koniunktury. Zanim tak się stanie, trzeba się liczyć z powrotem zniżek, choć może się okazać, że marcowy dołek nie zostanie już przekroczony - twierdzi D. Wawrzyńczak.

Do wzmożonych zakupów polskich akcji kapitał zagraniczny mogło zachęcić "tak" dla Unii Europejskiej, wyrażone podczas referendum na Malcie. Przystąpienie do struktur unijnych zyskało tam poparcie większości mieszkańców wyspy, choć wcześniej istniały obawy o ostateczny wynik. Oprócz WIG20 wyraźnie zyskiwał budapeszteński BUX (2,13%), ale praski PX 50 nieznacznie spadał. Istotną rolę mogło też odegrać marcowe osłabienie złotego względem euro. Oprócz tego, że zmniejszyło ono ryzyko kursowe dla zagranicznych inwestorów, to spowodowało, że polskie akcje w przeliczeniu na euro traciły jeszcze mocniej niż w złotych.