Wszystko wskazuje na to, że SLD wraz z UP nie będą zabiegać o poparcie dużych klubów opozycyjnych. Wczoraj premier Leszek Miller powiedział, że od pewnego czasu parlamentarzyści niezrzeszeni i z małych ugrupowań wysyłali sygnały, że są zainteresowani wejściem w koalicję.
- Czy nastąpi finał - to właśnie kwestia tych kilku najbliższych dni - mówił premier w radiowych "Sygnałach Dnia". Leszek Miller dodał, że wiele zależy od woli poparcia proponowanych przez rząd przemian, w tym reformy finansów publicznych. Choć oficjalnie premier tego nie mówi, to z sejmowego układu wynika, że większość potencjalnych koalicjantów wywodzi się z ruchu ludowego, np. z Samoobrony. A to może oznaczać problemy z wprowadzaniem zmian w KRUS, co - w opinii większości ekonomistów - jest niezbędne dla powodzenia reformy finansów publicznych.
W założeniach reformy przedstawionych przez wicepremiera Grzegorza Kołodkę mowa jest o likwidacji dwóch funduszy zarządzanych przez Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Są to Fundusz Motywacyjny i Fundusz Rezerwowy. Jak mówi Rafał Antczak, ekonomista Fundacji CASE, to dwa z trzech wyjątkowo nieprzejrzystych funduszy w systemie KRUS. - To takie czarne dziury. Do końca nie wiadomo, jak pieniądze tam trafiają i w jaki sposób są zagospodarowane - mówi Rafał Antczak. Fundusze te nie są bowiem wymieniane na liście instytucji dotowanych z państwowej kasy.
Trudno powiedzieć, w jakim stopniu likwidacja funduszy przełoży się na zmniejszenie dotacji budżetowych do rolniczych ubezpieczeń. W tym roku mają one wynieść ponad 15 mld zł. W najprostszy sposób dotacje można zmniejszyć, zwiększając udział własny rolników w składce.