Wczorajsza sesja zdecydowanie różniła się od tej z poniedziałku. To już nie było bezapelacyjne zwycięstwo byków. Podaż stała się aktywniejsza, co wydaje się normalne po tak mocnym wyskoku cen. Sądząc po zmianach liczby otwartych pozycji, źródłem podaży byli gracze, którzy realizowali szybki zysk z długich pozycji.
Już sam początek sygnalizował, że marsz ku chmurom został przerwany. Popyt już nie był tak agresywny, jak dzień wcześniej i powoli się cofał. Kupujący pozwalali podaży przejąć inicjatywę. Tuż po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym ceny kontraktów zjechały do poziomu 1109 pkt. Tu już popyt zrównał się z podażą. Wartość 1109 pkt wyznaczyła minimum sesji.
Poziom 1109 pkt nie jest zupełnie przypadkowy. To są okolice połowy poniedziałkowej białej świecy, a zatem hipotetyczne wsparcie. Trzeba także pamiętać, że ostatni wzrost był na tyle duży, że nawet znacznie głębsza korekta mogła być możliwa. Najważniejszym obecnie poziomem, który ma za zadanie zatrzymać ewentualne spadki, jest ostatnia luka hossy. Jej zamknięcie zgasi tlący się optymizm. W tej chwili do takiej sytuacji jest jeszcze daleko, więc ze spokojnym sumieniem można zakładać, że wzrost będzie kontynuowany, a wczorajsze lekkie spadki były tylko ruchem korekcyjnym.
Zwykle głębokość korekty może być pomocna w określeniu siły panującej tendencji. Wczorajszy spadek nie sięgnął nawet minimum zniesienia, jakiego można się było spodziewać. Nawet w silnych trendach zdarzają się korekty, a ich głębokość jest zbliżona do 38,2% poprzedzającego je ruchu. Posiadacze długich pozycji powinni więc ze spokojem przyglądać się biegowi wypadków. Nawet nieco głębszy od wczorajszego spadek nie powinien ich niepokoić. Wydaje się, że bez testu 1135 pkt się nie obędzie.