Poniedziałkowy gwałtowny wzrost naszych indeksów można uznać za zaskakujący, zwłaszcza wobec słabej postawy Europy. Ponieważ tego dnia zwyżkę zanotowała też giełda w Budapeszcie, można podejrzewać, że miało to jakiś związek z maltańskim "tak" w referendum akcesyjnym, ale z kolei Praga nie była już tak mocna. Być może więc nasz rynek po prostu ruszył do góry na zasadzie przekory: nie bardzo chciał spadać pomimo niezwykłego wprost nagromadzenia negatywnych informacji, wobec tego nastąpił wzrost. Intensywność tego ruchu, aktywność inwestorów oraz wyraźny spadek obrotów na korekcyjnych sesjach we wtorek i środę wskazują, że popyt nie da łatwo za wygraną. Ponieważ jednak wygląda na to, że podstawy tego nagłego optymizmu są raczej kruche, więc i trwałość zwyżki jest mocno problematyczna.
Zarówno zamieszanie wokół naszego rządu, jak i sytuacja na świecie stwarzają bardzo poważne ryzyko inwestycyjne. Wprawdzie wybuch wojny w Iraku może być już w cenach, ale jej przebiegu jak i skutków nie da się przewidzieć. Popularny jest scenariusz, w myśl którego światowe giełdy, a więc i nasza, rozpoczną falę wzrostową po rozpoczęciu wojny. Ma on jednak tę wadę, że znajduje wielu wyznawców, a większość rzadko ma rację. Możliwe więc, że duzi gracze na naszym rynku wykorzystali osłabienie złotego do wcześniejszego podciągnięcia kursów. Nawet jeśli w planach jest dystrybucja, to korzystniej jest robić ją z wyższego poziomu, a wobec nieprzewidywalności naszej sceny politycznej udręczonej ujawnieniem znanej afery korupcyjnej bezpieczniej jest być przygotowanym na wszelkie okoliczności.
Zwróć uwagę:
12 NFI Piast - Walor w dalszym ciągu jest mocniejszy od rynku, systematyczny popyt daje nadzieję na pokonanie strefy 1,65-1,80 zł. Niestety, nie można zaangażować w ten papier większych środków.
Unikaj: