W nowej strategii polityki pieniężnej, która ma obowiązywać po 2003 roku, Rada Polityki Pieniężnej stwierdziła, że najbardziej korzystnym rozwiązaniem dla polskiej gospodarki byłoby wejście do strefy euro w najbliższym możliwym terminie, czyli w 2007 roku. Jakie są szanse na wejście w 2007 roku do Eurolandu, zwłaszcza po rozpadzie koalicji rządzącej?
To jest pytanie, jakie są szanse na reformę finansów publicznych, która umożliwiłaby spełnienie kryterium fiskalnego w 2005 r. I to spełnienie w sposób stabilny - a nie tak, że w jednym roku mamy deficyt finansów publicznych na poziomie 2,9%, a w następnym już ponad 4%.
Uważam, że niestety nie ma wielkiej szansy na głęboką reformę finansów publicznych w najbliższych dwóch latach. Uważałem tak, zanim się rozpadła koalicja, i uważam tak teraz. Nie ma szansy, bo nie ma na nią przyzwolenia w prawie całym spektrum politycznym. Tymczasem wymaga ona szerokiego wsparcia, z partiami opozycyjnymi włącznie. Będzie bowiem polegała na głębokiej reformie instytucjonalnej i systemowej w wielu dziedzinach usług socjalnych, w służbie zdrowia, w sposobie finansowania oświaty ze względu na konieczność uruchomienia systemu współfinansowania usług edukacyjnych, zwłaszcza na poziomie wyższym, w reformie zabezpieczeń społecznych, świadczeń chorobowych, i tak dalej....
Czyli ktoś, kto taką reformę zaproponuje, popełni polityczne samobójstwo?
Jeżeli ktoś dochodzi do władzy po to, aby zgodnie ze swoimi poglądami i swoim programem kształtować na lepsze przyszłość gospodarki, kraju i społeczeństwa, to to nie jest samobójstwo, ale sukces. A jeżeli ktoś przychodzi, żeby sobie porządzić przez rok czy dwa, to rzeczywiście, możemy mówić o politycznym samobójstwie. Ale wszystkie przykłady z historii politycznej Polski z ostatnich kilku lat wskazują, że samobójstwem jest niepodejmowanie zmian. A czy ktoś popełni polityczne samobójstwo, doprowadzając do zmian? Na potwierdzenie mamy na razie tylko werbalne analizy i prognozy, bo jeszcze nikt nie dowiódł, że podjęcie reform będzie oznaczać utratę poparcia politycznego.