"W średnim terminie spodziewamy się, że na rynku w strefie euro dojdzie do stabilizacji cen, co nie grozi pojawieniem się napięć inflacyjnych. Jednocześnie nie spodziewamy się ożywienia gospodarczego" - czytamy w raporcie EBC.
Zdaniem analityków, raport jednoznacznie sugeruje, że bank zdecyduje się na dalsze obniżki stóp procentowych, aby pobudzić gospodarkę strefy euro. W ubiegłym tygodniu EBC podjął decyzję o obniżeniu oprocentowania o 25 pkt bazowych, do 2,5%. Jednak ta redukcja została uznana przez ekonomistów za zbyt słabą. Według prognoz UE, w bieżącym kwartale wyceniana na 7 bln euro gospodarka strefy euro może w ogóle nie wzrosnąć albo nawet PKB nieco spadnie.
- Dalsze cięcia stóp są niezbędne. Myślę, że EBC został już w wystarczającym stopniu zaalarmowany przez niepokojące sygnały nadchodzące z gospodarek krajów, które tworzą europejską unię walutową - powiedział Bloombergowi Karsten Junius, ekonomista z frankfurckiego DekaBanku.
W ubiegłym tygodniu, przy okazji ogłaszania decyzji o cięciu stóp, Wim Duisenberg, prezes EBC, zredukował prognozy tegorocznego wzrostu gospodarczego w strefie euro, który, zdaniem tej instytucji, wyniesie 1%. Wcześniejsze przewidywania, z grudnia ub.r., zakładały zwyżkę o 2,5%. Sygnałem do obniżenia prognozy była informacja o stagnacji w niemieckiej gospodarce w ostatnim kwartale 2002 r. i zaledwie 0,2-proc. wzroście gospodarczym we Francji. Tymczasem wzrost napięć inflacyjnych na razie nie grozi. W lutym inflacja w strefie euro wprawdzie zwiększyła się do 2,3%, wobec 2,2% w styczniu, ale głównym powodem był 40-proc. wzrost cen ropy w ciągu ostatniego roku.
Historia pokazuje, że EBC znacznie rzadziej decyduje się na obniżanie stóp niż amerykański Fed. Od początku 2001 r. frankfurcka instytucja zredukowała oprocentowanie sześciokrotnie, podczas gdy amerykański bank centralny zmniejszył w tym samym czasie stopy aż 12-krotnie, a Bank Anglii ośmiokrotnie.