W wygłoszonym w piątek exposé rządowym kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder przedstawił plan ograniczenia świadczeń socjalnych. Konieczność podjęcia takich kroków umotywował dramatyczną sytuacją gospodarczą kraju. W celu ożywienia gospodarki rząd zaproponował program inwestycyjny, opiewający na 15 mld euro - siedem miliardów dla samorządów i osiem miliardów na remonty mieszkań i domów. Środki finansowe na te cele w formie nisko oprocentowanych kredytów mają pochodzić z należącego do państwa Banku Odbudowy - Kreditanstalt für Wiederaufbau.
Schroeder wskazał na rynek pracy i gospodarkę jako najważniejsze obszary działania rządu. Zapowiedział skrócenie czasu wypłacania zasiłków dla bezrobotnych. Bezrobotni poniżej 55 roku życia będą otrzymywali zasiłki przez rok, a starsi przez półtora roku. Obecnie maksymalny czas wypłacania zasiłków wynosi 32 miesiące. Wysokość zasiłków dla bezrobotnych ma być obniżona do poziomu świadczeń socjalnych.
Szef niemieckiego rządu zapowiedział też liberalizację przepisów regulujących zwalnianie pracowników w małych firmach. Zakłady zatrudniające do pięciu osób będą też mogły przyjmować nowych pracowników na czas określony. Obawa właścicieli firm przed kosztami zwolnień uważana jest za główną przeszkodę, jeśli chodzi o zatrudnianie pracowników. Przy zwolnieniach grupowych firmy będą mogły kierować się w większym stopniu przydatnością pracownika, a nie tylko jego wiekiem i sytuacją rodzinną.
Schroeder zamierza także bezpardonowo walczyć z pracą na czarno. Z szacunków ekonomistów wynika, że obroty szarej strefy wynoszą rocznie ponad 360 mld euro, co stanowi 16,5% niemieckiego PKB. Kanclerz zaapelował do pracodawców i związków zawodowych o większą elastyczność przy korzystaniu z możliwości zawierania porozumień płacowych w poszczególnych przedsiębiorstwach, a więc o uniezależnienie się od branżowych układów zbiorowych.
Zdaniem kanclerza, niezbędne jest także przeprowadzenie zmian w systemie finansowym kas chorych, w tym zwiększenie udziałów własnych pacjentów. Płaciliby oni odtąd także za samą wizytę u lekarza, ale jedynie do określonej granicy i nie wszyscy. - Ludzie o niskich dochodach, dzieci i chronicznie chorzy muszą być od tego zwolnieni - podkreślił Schroeder.