Spoglądając na wykres WIG20, począwszy od ostatniego tygodnia stycznia 2003 r., prawidłowe wydaje się stwierdzenie, że w krótkim terminie na GPW obowiązuje trend boczny. Wprawdzie cały czas można wyróżnić coraz niższe szczyty i dołki, ale bardzo mała dynamika ich ustanawiania oraz przebieg wielu wskaźników raczej wykluczają możliwość określenia panującej tendencji mianem spadkowej. Także fakt, że wystarczyły dwie sesje, aby odrobić blisko trzytygodniowe spadki, świadczy o krótkoterminowej równowadze między sprzedającymi a kupującymi. O tym, czy ostatnie odbicie jest korektą zapoczątkowanych na przełomie roku spadków, czy może końcem tej fali, powinien zadecydować test poziomu 1120 pkt. Tutaj bowiem zbiega się kilka oporów, których pokonanie może przynajmniej na kilka sesji dodać odwagi kupującym. Najistotnieszą barierą podażową jest wewnętrzna linia trendu, która zaczyna się na lokalnym szczycie z końca maja 2001 r., a następnie prowadzi przez serię dołków z okresu luty-maj 2002 r., lokalny szczyt z października i dołek z grudnia 2002 r., aż do lokalnych szczytów z lutego br. Jej znaczenie potwierdza aż 8 punktów zaczepienia. Na wykresie intraday widać, że opór na 1120 pkt w trakcie 5 ostatnich sesji już 4 razy zatrzymał wzrosty. Pokonanie tej bariery powinno umożliwić indeksowi zbliżenie się do 1200 pkt i w ramach trendu krótkoterminowego będzie to zapewne wszystko, na co teraz stać kupujących.
Równowaga także w dłuższej perspektywie
W średnim terminie rynek będzie pozostawał w trendzie bocznym, który przybiera postać półtorarocznej formacji trójkąta symetrycznego. To właśnie na wysokości dolnego ramienia tego układu cen zatrzymała się ostatnia fala spadków (1060 pkt). Konsekwencje przebicia tej bariery byłyby bardzo przykre dla posiadaczy akcji. Wysokość formacji to około 450 pkt. Oznacza to, że trwająca od marca 2000 r. bessa mogłaby zakończyć się dopiero w okolicy 600 pkt. Obecnie szansę na realizację tego katastroficznego scenariusza znacznie się zmniejszyły, ale wciąż nie można go wykluczyć. Po ewentualnym przebiciu 1060 pkt, ostatnim wsparciem, które mogłoby powstrzymać rynek przed takimi spadkami, będzie dołek z października 2001 r. (990 pkt).
Optymistyczny rozwój wypadków możliwy będzie natomiast po wybiciu się z trójkąta w górę, czyli po pokonaniu 1200 pkt. Wtedy celem kupujących będzie 1650 pkt. Jeżeli taki scenariusz zacznie się realizować, to szczególną uwagę inwestorzy powinni zwrócić na zachowanie się indeksu w przedziale 1500-1550 pkt. Tutaj znajduje się 38,2-proc. zniesienie całej bessy oraz opory wynikające z dołków i szczytów z lat 2000, 2001 i 2002.
Nowy trend tuż-tuż