Jednym z zasadniczych założeń programu wicepremiera Kołodki jest kontrolowanie poziomu deficytu budżetowego w taki sposób, by Polska mogła w 2007 r. wejść do strefy euro. Tymczasem z wypowiedzi innych członków rządu wynika, że celem powinno być przede wszystkim pobudzanie gospodarki np. przez obniżanie podatków, a walkę z deficytem można odłożyć na później. Takie wnioski wysnuli ekonomiści z ubiegłotygodniowej wypowiedzi szefa resortu gospodarki i pracy Jerzego Hausnera. Powiedział, że rząd ma dylemat: jak najszybciej wejść do strefy euro czy też zmniejszać podatki, by pobudzić przedsiębiorczość. Wybór drugiego scenariusza spowodowałby, że firmy zwiększyłyby inwestycje, a przyjęcie euro nastąpiłoby "na zdrowych zasadach". "- Jestem zwolennikiem tej drugiej opcji" - cytowała wówczas ministra agencja Reuters.

O tym, że sprawa podatków może stać się główną osią sporu, świadczą także wypowiedzi innych członków rządu. Wiceminister gospodarki i pracy Jacek Piechota krótko po ogłoszeniu planu reform stwierdził, że propozycje podatkowe są niewystarczające. - W programie zaproponowanym przez ministra finansów brakuje instrumentów, dzięki którym możliwy byłby do osiągnięcia zakładany przez nas wysoki wzrost gospodarczy. W rządzie trwa dyskusja, której celem jest wzbogacenie programu - powiedział J. Piechota.

Kilka dni później swoją opinię wygłosił także wicepremier Marek Pol. Nie spodobała mu się propozycja likwidacji ulg mieszkaniowych. - Niedobrze jest, kiedy narzędzia, mające wspomóc budownictwo mieszkaniowe, zmienia się, i to zwłaszcza po krótkim czasie ich funkcjonowania - powiedział.