Wtorkowa sesja przyniosła kolejną próbę pokonania oporu w okolicach 1120 pkt. Końcówka przesądziła o tym, że na razie stanowi on dla strony popytowej barierę nie do pokonania.

Początek notowań nie mógł być inny. Bardzo silne wzrosty na Wall Street oraz na rynkach Eurolandu przełożyły się na wzrost serii czerwcowej kontraktów na WIG20 o 11 pkt w porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem. Szybko został pokonany również poziom 1100 pkt, jednak później coraz trudniej było kontynuować tak dynamiczną tendencję wzrostową.

Końcówka sesji przyniosła natomiast osłabienie. Kontrakty zyskały co prawda znacznie w porównaniu z poprzednim zamknięciem, jednak podaż doprowadziła do spadku o 20 pkt w ciągu ostatnich dwóch godzin notowań. Na wykresie świecowym powstała w związku z tym świeca o bardzo długim górnym cieniu, co sugeruje, że byki w ciągu najbliższych sesji mogą mieć duże problemu z udanym atakiem na opory.

Średnioterminowo na razie sytuacja nie uległa zmianom. Wykres kontynuacyjny kontraktów na WIG20 porusza się w konsolidacji pomiędzy 1065-1125 pkt. Wybicie z niej powinno ustalić kierunek ruchu na kolejne tygodnie. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na fakt, że konsolidacja, z którą mamy do czynienia, właściwie od początku lutego przypomina formacje odwróconej głowy z ramionami. Potencjalny zasięg tej formacji to okolice 1200 pkt.

Niestety, popyt pokazał, że pomimo sprzyjającej sytuacji na światowych giełdach, nie jest w stanie na razie wygenerować średnioterminowego sygnału kupna, co zapowiada dalszy ruch w bok.