Zdaniem Eugeniusza Śmiłowskiego, prezesa Pentora, to właśnie zwyżka kursów euro i dolara w stosunku do złotego - przekładająca się na wzrost walutowych depozytów - najistotniej wpłynęła na poprawę nastrojów w bankach. Pierwszy raz od wielu miesięcy znacząco wzrosła również liczba placówek przewidująca przyspieszenie akcji kredytowej. Bankowcy liczą przede wszystkim na popyt na kredyty mieszkaniowe. Co ciekawe, wyższą od średniej koniunktury sygnalizują banki działające w Polsce centralnej oraz południowo-wschodniej. Znacznie gorsze nastroje panują natomiast w zachodniej części kraju. Bankowcy przewidują, że inflacja na koniec bieżącego roku wyniesie 2,5%, kurs dolara 4,03 zł, a euro 4,19 zł. Niekorzystnie wypowiadają się o projekcie reformy finansów publicznych wicepremiera Kołodki. Zaledwie co ósmy (12 %) ocenia go pozytywnie, a blisko połowa (43%) negatywnie. Banki oceniają, że na koniec grudnia br. oprocentowanie kredytu lombardowego wyniesie 7,4%, redyskonta weksli 5,9%, kredytu na cele gospodarcze 9,5%, a lokaty trzymiesięcznej 3,7%.
Środowisko bankowe oczekuje również obniżki obciążeń fiskalnych, nałożonych na sektor. - Wyliczenia dowodzą, że efektywne opodatkowanie banków w ubiegłym roku wyniosło aż 37%, co istotnie wpłynęło na ich wyniki - mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, dyrektor generalny Związku Banków Polskich. Bankowcy dodają, że dobrze byłoby, gdyby rząd dzielił się z bankami ryzykiem w kredytowaniu dużych przedsiębiorstw oraz finansowaniu sektora małych i średnich przedsiębiorstw.