Szybki przebieg działań wojennych pozwoli w krótkim czasie odrobić straty przez wskaźniki zaufania konsumentów, które spadły do najniższych poziomów od ponad dekady. W obawie przed konfliktem w Iraku spory odsetek Amerykanów ograniczył poważniejsze zakupy i zaczął odkładać oszczędności. Przy optymistycznym scenariuszu ekonomiści prognozują spadek cen ropy naftowej, wzrost zatrudnienia oraz zwiększenie nakładów inwestycyjnych w korporacjach.
Długa wojna - efekt domina
Z kolei przedłużający się konflikt może wywołać negatywny efekt domina. Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej doprowadzi do wzrostu inflacji i masowych bankructw. Nieuniknione zamachy terrorystyczne podkopią jeszcze bardziej zaufanie konsumentów i doprowadzą do recesji nie tylko w USA, ale także na całym globie. - Wszystko zależy od czasu trwania wojny i od tego, czy przeniesie się ona na nasze terytorium oraz od jej wpływu na ceny ropy - uważa profesor stosunków międzynarodowych na University in Washington Joshua Goldstein, badający zależności między konfliktami zbrojnymi a procesami ekonomicznymi. Przy scenariuszu krótkiej wojny raczej niemożliwa będzie powtórka z recesji po porzedniej wojnie w Zatoce Perskiej, bo większość negatywnych czynników wpływających na gospodarkę po prostu zniknie.
Zbrojeniówka skorzysta
W przyszłości skorzystają na wojnie spółki zbrojeniowe. Nowoczesny konflikt nie wymaga jednak uruchamiania dodatkowej produkcji i zatrudniania tysięcy ludzi, jak to miało miejsce podczas II wojny światowej. Ogromna większość broni użytej w obecnym konflikcie pochodzi z już istniejących arsenałów. Po zakończenu działań wojennych trzeba je będzie uzupełnić nowocześniejszym sprzętem. Oprócz tradycyjnych spółek zbrojeniowych, na kontraktach Pentagonu powinni skorzystać także kooperanci z sektorów zaawansowanej technologii oraz telekomunikacji.