Już prawie dwa miesiące notowania kontraktów na WIG20 nie oddalają się więcej niż 40 pkt od poziomu 1100 pkt. Wczoraj zakres zmian futures czerwcowych, na które przeniosła się już większa część inwestorów, wyniósł tylko 11 pkt. Wolumen (na wszystkich seriach kontraktów na WIG20) nie przekroczył 7,5 tys. i należał do najniższych w tym roku. Z punktu widzenia analizy technicznej wczorajsza sesja nie wniosła nic nowego. Główny rynek kontraktów utknął w trendzie bocznym między 1067 a 1136 pkt. Wybicie z konsolidacji dołem powinno dać początek trwałemu trendowi, natomiast wyjście z trendu bocznego górą może być początkiem krótkotrwałego ożywienia.
Od dłuższego czasu z uwagą obserwuję wykres kontynuacyjny kontraktów na Prokom. Po ukształtowaniu w pierwszych dniach marca formacji głowy z ramionami ostatnie dwa tygodnie upłynęły pod znakiem wzrostów. Na razie wygląda to na ruch powrotny, który do wczoraj przebiegał wręcz książkowo. Idealny schemat zakłócił gwałtowny wzrost wolumenu. Może jednak, przy generalnie niewysokiej płynności tego instrumentu, analiza obrotów nie ma takiego znaczenia.
Kilka czynników sugeruje, że wczoraj mogliśmy mieć na rynku kontraktów na Prokom punkt zwrotny. Wysoki wolumen mógłby być właśnie wynikiem gry pod ten punkt zwrotny. Powrót wykresu kontynuacyjnego do linii szyi sprawia, że z rynku jest do "wyjęcia" prawie cała wysokość głowy z ramionami. Gdyby formacja miała zostać zrealizowana, to do zarobienia jest ok. 1800 zł, przy depozycie w granicach 1300 zł. Na wykresie świecowym mamy wyraźnie zaznaczony górny cień, tuż nad wykresem kursu przebiega linia trendu spadkowego, obejmująca ostatnie dwa miesiące. To czynniki zachęcające do zajęcia krótkiej pozycji, mimo że trend krótkoterminowy jest wzrostowy.