Czwartkowe notowania na giełdach nowojorskich w związku z rozpoczęciem wojny w Iraku zaczęły się od dwóch minut ciszy. W ten sposób giełdy wyraziły poparcie dla amerykańskich sił zbrojnych i ich sojuszników. Po trzech dniach wzostów na większości giełd związanych z nadziejami, że konflikt potrwa krótko, a po jego zakończeniu nastąpi ożywienie gospodarcze, wczoraj na rynki powróciła niepewność. Zarówno prezydent Bush, jak i brytyjski minister obrony Geoff Hoon, ostrzegli bowiem w swoich wypowiedziach, że wojna może wcale nie trwać tak krótko jak się spekuluje. Później na giełdach nastąpiło lekkie odbicie w związku ze spekulacjami, że podczas nocnego ataku na Bagdad mógł zginąć lub zostać ranny sam Saddam Husajn, a w telewizji z przemówieniem do narodu irackiego wystąpił sobowtór lub zostało ono nagrane wcześniej. Ogólnie jednak inwestorzy byli nieco zdezorientowani. Uwagę zwracała m.in. przecena papierów spółek motoryzacyjnych - Ford i General Motors, a także potentata informatycznego Cisco Systems. Do godz. 22.00 indeks Dow Jones wzrósł o 0,26%, a Nasdaq Composite o 0,41%.

Również na czołowych rynkach europejskich przeważyły w czwartek zniżki. W Paryżu, gdzie wskaźnik CAC-40 stracił 1,51%, liderem spadków (-4,8%) było towarzystwo ubezpieczeniowe Axa. Wpływ na silną przecenę walorów tej spółki miało nie tylko rozpoczęcie wojny na Bliskim Wschodzie, ale również zapowiedź gigantycznej emisji akcji przez niemieckiego konkurenta - Allianz. Na giełdzie niemieckiej, poza Allianzem, którego papiery staniały aż o 11%, wyprzedawano walory innych instytucji finansowych - m.in. Munich Re (też zapowiedział podniesienie kapitału) i banku HVB Group. Pomimo dobrych wyników za ub.r. spadł kurs akcji linii lotniczych Lufthansa, których prognozy na ten rok nie są korzystne. Indeks DAX stracił 0,40%. Bez większych zmian przebiegły notowania na giełdzie londyńskiej. Wskaźnik FT-SE 100 zyskał wczoraj zaledwie 0,01%.