Reklama

Członkostwo zmieniło strukturę gospodarki

Z Joan Maria Estebanem, dyrektorem hiszpańskiego Instytutu Analiz Gospodarczych, rozmawia Paweł Cylkowski

Publikacja: 22.03.2003 08:58

Jaki wpływ na Hiszpanię miało wejście do Unii Europejskiej?

Efekty członkostwa okazały się dla nas bardzo pozytywne. Wpływ Unii Europejskiej, dysponującej nowoczesną technologią, miał bardzo stymulujący wpływ na naszą gospodarkę. To jednak względy natury politycznej były chyba wtedy najważniejsze. Przystąpienie do Unii oznaczało dla Hiszpanii, która borykała się wtedy z różnymi problemami, przyłączenie się do "nowoczesnej Europy". Na pierwszym miejscu nie stawiano aspektów liczbowych, nie kłócono się o pieniądze, ile o możliwość skorzystania z otwarcia gospodarki na zagraniczne rynki. Niemniej jednak, warunki finansowe również odgrywały znaczną rolę, szczególnie w przypadku branż mniej rozwiniętych, jak rolnictwo czy hutnictwo.

Co konkretnie zmieniło się w Hiszpanii po 1985 r.?

Po pierwsze, znaczącej zmianie uległa struktura gospodarki. Spadła rola sektorów przemysłu ciężkiego, rolnictwa i hutnictwa, na rzecz usług i handlu. Był to wynik napływu nowych technologii do naszego kraju. Oczywiście, przestawienie się ludności na nowe warunki gospodarcze wymagało trochę czasu. Był to powód przejściowego wzrostu bezrobocia, które miało charakter czysto strukturalny. Charakterystyczny był również wzrost cen produktów, związany z nagłym otwarciem na zagranicę. Przykładowo, hiszpański producent kabli, który nagle mógł za te same produkty uzyskać dwa razy wyższą cenę np. w Niemczech, oczywiście wolał sprzedawać za granicę. Z czasem więc także Hiszpanie musieli zaakceptować wyższe ceny. To najbardziej dotknęło ludzi o stosunkowo niskich dochodach. Płace bowiem, niestety, nie rosły w tempie odpowiadającym inflacji. Wejście do Unii spowodowało także regionalne zróżnicowanie poziomu rozwoju gospodarczego w Hiszpanii. Regiony bardziej konkurencyjne skorzystały na wejściu w większym stopniu niż inne. Rozwarstwienie miało też miejsce w przypadku siły roboczej. Najbardziej na przystąpieniu zyskali ludzie wykształceni.

Co sądzi Pan o sytuacji Polski w przededniu wejścia do Unii Europejskiej? Czy myśli Pan, że w obecnych warunkach możemy skorzystać na wejściu w podobnym stopniu, jak Hiszpania?

Reklama
Reklama

Uważam, że szansą dla Polski jest przede wszystkim korzystne usytuowanie geograficzne. Bliskość Niemiec, największej gospodarki Europy, stwarza dobre warunki dla rozwoju wymiany międzynarodowej. Hiszpania jest tutaj w gorszej sytuacji niż Polska. Problemem może być natomiast duży udział rolnictwa w strukturze zatrudnienia. U nas przed 1985 r. było to ok.10%, a w Polsce jest ponad dwa razy więcej. Nasi rolnicy, szczególnie z południa kraju, byli już przed wejściem do Unii wysoce wyspecjalizowani w produkcji eksportowej i konkurencyjni na rynku europejskim. Inwestycje zagraniczne w Polsce, jeśli kapitał z Zachodniej Europy zdecyduje się na nie, mogą być dobre dla dalszego rozwoju. Polska, jak i inne kraje członkowskie, może także stać się swego rodzaju konkurencją dla Hiszpanii. Już teraz słyszy się, że niektórzy producenci planują przeniesienie swoich zakładów produkcyjnych do Polski czy Czech, np. ze względu na niższe koszty pracy. Dotyczy to m.in. przemysłu samochodowego.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama