Piątek był już siódmym z kolei dniem spadku cen ropy naftowej. Tanieniu ropy sprzyjał rozwój sytuacji na froncie, a zwłaszcza wkroczenie do Iraku oddziałów amerykańskich i brytyjskich. Uznano, że zdołają one zabezpieczyć w ten sposób więcej szybów naftowych,. Brytyjska piechota morska już rano zajęła półwysep Faw na południu. Później BBC podała, że siły sojusznicze kontrolują też północne pola naftowe, w tym Kirkuk. To oznaczałoby, że już większość irackiej ropy jest bezpieczna. Po tych wiadomościach na Międzynarodowej Giełdzie Paliw w Londynie baryłka gatunku Brent w dostawach na maj kosztowała po południu już nawet 24,58 USD, a więc o 27,5% mniej niż w ubiegłą środę. Później cena wzrosła do 24,85 USD.

Złoto w piątek taniało, co było spowodowane przede wszystkim wzrostem kursu dolara wobec euro i jena. Kruszec ten stał się więc mniej atrakcyjny dla inwestorów spoza USA. Dolar w ciągu dwóch tygodni umocnił się o 3,8% wobec euro. Złoto staniało już o 12% od ostatniego szczytu z 5 lutego, ale wciąż jest droższe o 14% niż o tej samej porze ub.r. Uncja złota na popołudniowym fixingu w Londynie kosztowała 333,5 USD, wobec 335,8 USD na czwartkowym zamknięciu.

Na rynku metali umocniło się w piątek przekonanie, że wojna w Iraku skończy się w ciągu miesiąca, a to zmniejszyło obawy o jej niekorzystne oddziaływanie na ceny ropy naftowej i koniunkturę gospodarczą na świecie. Tańsza ropa to niższe koszty producentów i branży budowlanej, które wykorzystują miedź. W ciągu trzech miesięcy miedź zdrożała o 6,9%, a w minionym tygodniu o 2,5%.

Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono w piątek 1704 USD.