Być może już niedługo wszyscy kierowcy będą co roku wnosić tzw. opłatę rejestracyjną. Jest to jeden z pomysłów na pozyskanie pieniędzy potrzebnych na sfinansowanie programu budowy autostrad w Polsce, nad którymi pracuje obecnie Ministerstwo Infrastruktury. Zdaniem Andrzeja Różańskiego, członka sejmowej Komisji Infrastruktury, jednym z takich pomysłów jest tzw. opłata rejestracyjna. - Oprócz zwiększenia udziału inwestycji drogowych w dochodach z akcyzy od paliw silnikowych, opłata rejestracyjna jest jednym z tych pomysłów, który jest brany pod uwagę bardzo poważnie - powiedział nam Andrzej Różański.
Informację tę potwierdza Ryszard Nałęcz, pełniący obowiązki dyrektora biura komunikacji społecznej w resorcie infrastruktury. - Trwają zaawansowane prace nad programem finansowania inwestycji drogowych. Dotychczasowe działania polegały głównie na konsultacjach różnych pomysłów na znalezienie potrzebnych pieniędzy z ekspertami, organizacjami społecznymi czy komisjami sejmowymi. Tych pomysłów jest obecnie kilkanaście. Jest wśród nich opłata rejestracyjna. Prawdopodobnie wicepremier Marek Pol przedstawi te pomysły w najbliższym czasie Radzie Ministrów wraz z analizą przewidywanych skutków społecznych i potencjalnych dochodów - powiedział nam R. Nałęcz. Wczoraj szef resortu infrastruktury Marek Pol przedstawił wstępne założenia programu finansowania inwestycji drogowych. Rzecznik rządu Michał Tober nie chciał jednak zdradzić szczegółów dyskusji. - Mogę powiedzieć jedynie, że minister został zobowiązany do jak najszybszego przedstawienia konkretnych aktów prawnych - stwierdził M. Tober.
Co to jest opłata rejestracyjna? - To pomysł szwedzki. Wszyscy kierowcy co roku kupują specjalną naklejkę na szybę samochodu widoczną z zewnątrz auta. To nic innego jak winiety, tyle że nazywa się to inaczej - mówi poseł Różański. Opłata rejestracyjna byłaby prawdopodobnie znacznie niższa niż winiety, z tej racji że dotyczyłaby wszystkich kierowców, a nie tylko tych, podróżujących po kilkunastu tysiącach kilometrów dróg krajowych, jak zakładał projekt ustawy o winietach. Przypomnijmy, że roczna winieta miała kosztować 180 zł. Z tego tytułu resort infrastruktury planował pierwotnie pozyskać 1,5 mld zł wpływów, ale ostatecznie zapisano w budżecie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na ten rok 800 mln zł dochodu z tytułu winiet od samochodów osobowych. Teraz wiadomo już, że nawet tej sumy GDDKiA nie dostanie. Bez tych pieniędzy zagrożony jest program budowy autostrad w naszym kraju. - Będziemy mieli także problemy ze znalezieniem pieniędzy na wkład własny, potrzebny do wykorzystania funduszy strukturalnych z Unii Europejskiej. Jeżeli nie znajdziemy środków, pieniądze te chętnie wezmą Czesi czy Węgrzy - uważa R. Nałęcz.
Czy pomysł wprowadzenia opłaty rejestracyjnej ma szansę na poparcie w parlamencie? - Myślę, że opłata rejestracyjna wzbudzi jeszcze większy opór niż winiety - uważa poseł Tadeusz Jarmuzewicz z Platformy Obywatelskiej. - W przeciwieństwie do winiet nie będzie bowiem dotyczyć tylko części kierowców, ale obejmie wszystkich posiadaczy samochodów - dodaje poseł Jarmuzewicz.
Zdaniem R. Nałęcza, szef resortu infrastruktury może też zachęcać do pozyskania środków na drogownictwo poprzez zwiększenie podatku akcyzowego, zawartego w cenie paliw płynnych oraz poprzez przeznaczenie większej części dochodów z tego podatku na inwestycje drogowe. Obecnie na budowę i remonty dróg przeznacza się 30% środków uzyskiwanych z akcyzy od paliw płynnych. Na Zachodzie jest to nawet 80%. - Według mnie, zwiększanie akcyzy od paliw, np. co kwartał o 2 grosze, jest do przyjęcia. Kierowcy tego nie odczują, a w budżecie stopniowo pojawiać się będzie coraz więcej pieniędzy na drogi - powiedział T. Jarmuzewicz.Na wejście w życie coraz mniej szans ma pomysł obligacji autostradowych. - Resort finansów bardzo ostrożnie podchodzi do wszelkich działań grożących zwiększeniem zadłużenia sektora finansów publicznych, a emisja obligacji autostradowych wiązałaby się z tym - mówi A. Różański.