Główny indeks tokijskiej giełdy Nikkei 225 zwiększył spadki po stwierdzeniu Fukui, że podniesienie kwoty przeznaczonej na zakupy akcji banków do 3 bln jenów (25 mld USD) to wszystko, na co może sobie pozwolić bank centralny.

Decyzja o zwołaniu rady banku w niecały tydzień po rozpoczęciu urzędowania przez Fukui zwiększyła nadzieje, że nowy prezes będzie ściśle współpracował z premierem Junichiro Koizumi w celu oddalenia niebezpieczeństwa recesji i uniknięcia bankructw banków w wyniku spadku Nikkei o 28% w ub.r. Zdaniem inwestorów, decyzja prezesa banku centralnego jest niewystarczająca.

- Fukui zrobił dużo, by zniszczyć swoją wiarygodność i zaufanie inwestorów już w pierwszych dniach pracy. Wskazuje to również na stopień zniszczenia japońskiego rynku, jeśli wszystko zależy od tego, czy bank centralny zdoła go uratować - powiedział agencji Bloomberga Alex Muromcew z firmy Loomis Sayles & Co. w San Francisco, która zarządza 600 mln USD.

Giełdowe straty 7 największych japońskich banków wyniosą w ich II półroczu obrotowym ok. 5,8 bln jenów, czyli dwa razy więcej niż na koniec września. Banki muszą teraz wpisywać te straty do bilansów roku finansowego, kończącego się 31 marca, co radykalnie zmniejszy ich kapitały.