Amerykańska Agenda Rozwoju Międzynarodowego (USAID) przyznała Steevedoring Services of America (SSA) kontrakt wartości 4,8 mln USD na zarządzanie portem w Um Kasr, jeszcze zanim siły sojusznicze przejęły pełną kontrolę nad tym miejscem. SSA ma swoją siedzibę w Seattle w stanie Waszyngton i jest odpowiedzialna za jak najszybsze przywrócenie normalnej działalności portu. Z kolei zarząd inżynieryjny amerykańskiej armii zatrudnił firmę Kellog Brown & Root do gaszenia i naprawy szybów naftowych w Iraku. W obu przypadkach o kontrakty starały się także spółki brytyjskie.
To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Dziennikarze dotarli do projektów kontraktów na odbudowę infrastruktury w Iraku, rozsyłanych poufnie do największych amerykańskich korporacji o łącznej wartości 600-900 mln USD. Umowy mają objąć odbudowę szkół, portów lotniczych, dróg i mostów, szpitali, elektrowni, a nawet... irackiej armii. USAID zdecydował się jednak na nieujawnianie szczegółów i ograniczenie oferty do wybranych przez siebie spółek. Informacja o przetargu nie pojawiła się także w internecie. Władze federalne uzasadniły swoją decyzję względami bezpieczeństwa - propozycje miało otrzymać tylko siedem firm, które spełniają specjalne kryteria. Wśród korporacji, które mają możliwość odbudowy irackiej infrastruktury, znalazły się między innymi Betchel, Fluor, Parsons oraz Baker Hughues Inc. Najwięcej kontrowersji wzbudził jednak wybór Haliburton - firmy kierowanej do niedawna przez obecnego wiceprezydenta USA Dicka Cheneya. Dziennikarze od razu ujawnili, że większość wybranych firm poważnie dotuje partię republikańską. USAID zaprzeczyło jednak, jakoby przy doborze kierowano się motywami politycznymi. W wyborze kandydatów pominięto także międzynarodowe spółki, znane ze skutecznej odbudowy infrastruktury po poprzednich konfliktach wojennych.
Osadzenie się w Iraku może okazać się znakomitym interesem dla wielkich korporacji. Łączny koszt odbudowy Iraku szacuje się na 25-100 mld USD. Pieniądze mają pochodzić przede wszystkim z dochodów ze sprzedaży ropy, po uchyleniu międzynarodowego embarga. Inwestycje w irackie pola naftowe będą gigantyczne, trzeba będzie odbudować przestarzałą infrastrukturę zniszczoną jeszcze podczas wojny z Iranem (1980-1988). Według Baker Institute, powrót do wydobycia sprzed 1991 r. zajmie około 18 miesięcy i będzie kosztował co najmniej 5 mld USD. Wśród głównych graczy na polach naftowych wymienia się właśnie Haliburton, Baker Hughues, Weatherford International oraz Schlumberger Ltd. Przy pełnym rozwinięciu możliwości wydobycia Irak może stać się większym eksporterem ropy od Arabii Saudyjskiej.
Analitycy zwracają uwagę, że arbitralne przydzielanie kontraktów przez USA może przysporzyć poważnych problemów prawnych. Wydobycie głównego surowca Iraku jest wciąż kontrolowane przez ONZ, w ramach programu "ropa za żywność". Także pominięcie przy kontraktach innych sojuszników - przede wszystkim Brytyjczyków, ale także Autsralijczyków i Polaków - może przysporzyć kłopotów Waszyngtonowi.