Decyzję Senatu zinterpretowano jako dotkliwą porażkę Białego Domu, tym bardziej że tego samego dnia prezydent Bush zwrócił się do Kongresu o przyznanie dodatkowych 75 mld USD na prowadzenie działań wojennych w Iraku oraz pomoc dla sojuszników USA. - Wojna przywróciła trzeźwe spojrzenie na wiele rzeczy - skomentował przebieg głosowania senator George Voinovich z Ohio, jeden z trzech republikanów, który poparł propozycję demokratów. Projekt ograniczenia planu cięć podatkowych przeszedł stosunkiem głosów 51-48.
Obniżenie obciążeń fiskalnych, w tym całkowita likwidacja podatku od dywidend, miało w założeniu administracji przyczynić się do ożywienia amerykańskiej gospodarki. W optymistycznym scenariuszu cięcia miały ostatecznie zaowocować zwiększonymi wpływami do budżetu, po spodziewanym ożywieniu gospodarczym. Jednak wielu ekonomistów i polityków skrytykowało plan, twierdząc, że wobec ogromnego deficytu budżetowego reforma Busha jest finansową nieodpowiedzialnością.
Obliczenia Białego Domu podważyło kongresowe Biuro Budżetowe, które wyliczyło, że deficyt budżetowy osiągnie ponad bilion dolarów w ciągu najbliższych 10 lat. Dodatkowych argumentów przeciwnikom cięć podatkowych dostarczył przebieg działań wojennych w Iraku. Politycy obu partii są obecnie przekonani, że konflikt w Zatoce Perskiej będzie długi i pochłonie ogromne środki. Po uwzględnieniu dodatkowych kosztów wojny tegoroczny deficyt budżetowy osiągnie rekordowy poziom 400 mld USD. To o ponad 100 mld więcej niż najwyższy deficyt odnotowany w latach 90., w czasie prezydentury Billa Clintona.
Porażka Busha jest o tyle dotkliwa, że przypadła na okres wojny, podczas którego Kongres w zasadzie nie kwestionuje polityki prezydenta.
Biały Dom oświadczył, że nie zamierza złożyć broni. Izba Reprezentantów przyjęła prezydencką wersję ustawy i zapewne podczas uzgadniania obu wersji projektów dojdzie do kompromisu. Jest jednak mało prawdopodobne, aby projekt przeszedł w pełnej wersji proponowanej przez Busha. Republikanie skrytykowali swoich oponentów za wykorzystywanie wojny do realizacji swojego programu politycznego. Demokraci odpierają te zarzuty. Według Toma Daschle, przywódcy mniejszości w izbie wyższej Kongresu, problem ograniczenia deficytu budżetowego oraz reformy systemu emerytalnego dotyczy wszystkich Amerykanów.