Ubiegłotygodniowy optymizm inwestorów na światowych rynkach akcji prysł. Postępy koalicji amerykańskiej na froncie bliskowschodnim były niewystarczające dla dalszego kupowania akcji po coraz wyższych cenach. Inwestorzy prawdopodobnie zakładali, że kampania w Iraku będzie miała podobny przebieg do operacji Pustynna Burza z 1991 roku. Nic takiego się nie stało, druga wojna w Zatoce będzie dłuższym starciem. Ciekawe, czy inwestorzy w przeważającej większości uważający, że zwycięstwo sił sprzymierzonych jest nieuchronne, szacują koszty utrzymania pokoju w Iraku?

Ostatni tydzień obfitował w liczne porównania obecnej kampanii z tą sprzed 12 lat. Wówczas sukcesy na Bliskim Wschodzie sprzyjały wzrostom na amerykańskich rynkach akcji. Teraz inwestorzy spodziewają się, że będzie podobnie. Warto przyjrzeć się kilku wskaźnikom opisującym rynki kapitałowe w Stanach Zjednoczonych w 1991 i 2003 roku. Bieżące P/E (na podstawie 12-miesięcznych zysków) było w poprzedniej dekadzie prawie o połowę niższe niż obecnie. Gospodarka wkraczała w fazę 10-letniej prosperity, czego nie da się obecnie powiedzieć. Miejsca na znaczną poprawę wycen rynkowych nie ma zatem zbyt dużo. Ciekawe wskazówki dają także wskaźniki nastroju (np. Investors Intelligence). W marcu mieliśmy prawie 47% inwestorów oczekujących wzrostów, w 1991 roku większość stanowili pesymiści (54%). Większość nie ma racji, dlatego duży optymizm inwestorów nie wróży zwyżki. Zasoby gotówkowe Amerykanów są również o wiele niższe niż w 1991 roku. Przykładem jest choćby gotówka w aktywach funduszy inwestycyjnych. Aktualnie stanowi ona ponad 4% aktywów, kilkanaście lat temu ponad 11%. Potencjał kupowania akcji jest w takim razie o wiele niższy niż przed laty, tym bardziej że zadłużenie gospodarstw domowych jest o 130% wyższe niż w 1991 roku.

Najbardziej czytelna jest sytuacja w Europie. DJ Stoxx 50 odbił się od kilkunastomiesięcznej linii trendu spadkowego. Przełamanie 8300 pkt na Nikkei było krótkotrwałe i japoński rynek akcji powrócił do spadków.