Od stycznia do marca jedynie pięć amerykańskich spółek zakończyło pierwotne oferty na rynku publicznym. Emitenci i inwestorzy czekają na zakończenie wojny, ale amerykański rynek IPO zupełnie wysechł jeszcze przed rozpoczęciem interwencji USA w Iraku. Nie było ani jednej oferty od 27 lutego, kiedy firma reasekuracyjna z Bermudów Endurance Speciality Holdings zdołała pozyskać z rynku 220,8 mln USD, a więc o 15% mniej niż planowała. Łączne przychody z pierwotnych ofert wyniosły w I kw. 616 mln USD, wobec 7,67 mld USD w takim samym okresie ub.r.

W amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) czeka 48 wniosków o dopuszczenie papierów do rynku publicznego. Dla porównania, w ub.r. miesięcznie do SEC wpływało średnio 81 takich wniosków, a w latach 2000 i 1999 po 200.

Pierwsze miejsce wśród gwarantów IPO zajął w tym wyjątkowo marnym kwartale Credit Suisse First Boston. Dzięki temu, że 11 lutego przeprowadził emisję akcji firmy ubezpieczeniowej Infinity Property & Casualty. Opiewała ona na 198,1 mln USD. Dwa następne miejsca zajęły Goldman Sachs i Merrill Lynch z wartością gwarantowanych emisji po 110,4 mln USD, bowiem wspólnie przeprowadzały IPO Endurance.

Wśród banków inwestycyjnych, które nie przeprowadziły jeszcze ani jednej pierwotnej oferty w tym roku, jest należący do Citigroup - Salomon Smith Barney. W ub.r. uczestniczył w 12 takich operacjach wartych łącznie prawie 7 mld USD i przewodził w rankingu największych gwarantów na amerykańskim rynku. Wielcy nieobecni w tym roku to również Lehman Brothers i Morgan Stanley. Prowizja banków za przeprowadzenie IPO sięga 7% wartości emisji i jest to najbardziej opłacalna usługa na Wall Street po doradzaniu przy fuzjach.