Bank Światowy obniżył przewidywania tegorocznego wzrostu światowej gospodarki z 2,4% do 2,3%. W krajach rozwiniętych średni wzrost PKB wyniesie 1,9%, a w krajach rozwijających się - 4,0%. Zarówno BŚ, jak i Międzynarodowy Fundusz Walutowy uważają, że przedłużająca się wojna w Iraku może grozić globalnym kryzysem.
Raport Banku Światowego ostrzega przed możliwością recesji i deflacji w USA. Zweryfikowane w mijającym tygodniu dane Departamentu Handlu świadczą o tym, że w ostatnim kwartale ub.r. największa gospodarka świata rozwijała się bardzo powoli (1,4%). Także prognozy na obecny kwartał są nie najlepsze. Wojna w Iraku i obawy przed pogorszeniem sytuacji na rynku pracy skutecznie powstrzymują konsumentów przed poważniejszymi wydatkami. Amerykańska gospodarka wciąż traci miejsca pracy i bezrobocie w tym kraju może przekroczyć próg 6%. Przy niskiej inflacji bazowej grozi to wejściem w spiralę deflacji - ostrzega Bank Światowy.
Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużać - na co się zanosi - ucierpią przede wszystkim rynki kapitałowe, które swoje ostatnie zwyżki zawdzięczają przede wszystkim przekonaniu, iż wojna w Zatoce Perskiej zakończy się bardzo szybko. Według MFW nawet krótki konflikt może mieć negatywny wpływ na globalną sytuację ekonomiczną. Wystarczy, że zaktywizują się terroryści, a załamią się całe sektory światowej gospodarki, takie jak transport powietrzny czy turystyka.
Próby odgórnego ożywiania rozwoju przez banki centralne też mogą zakończyć się niepowodzeniem. Stopy procentowe w wielu krajach są bowiem tak niskie, że powoli kończy się pole manewru dla kolejnych cięć - ostrzega Międzynarodowy Fundusz Walutowy.