Reklama

Mars atakuje

Imponujące wzrosty na światowych rynkach akcji w tygodniu, w którym wybuchła wojna w Zatoce, jest już za nami. Oczekiwania inwestorów okazały się zbyt wygórowane. Wiadomo, że konflikt bliskowschodni będzie trwał o wiele dłużej niż operacja z 1991 roku. W mijającym tygodniu na giełdach doszło do symbolicznej przeceny akcji.

Publikacja: 29.03.2003 08:35

Najwięcej traciły rynki państw--przeciwników wojny. Francuski CAC 40 stracił przeszło 5%, natomiast niemiecki DAX 3,4%. Jedynym wygranym była giełda japońska. Nikkei 225 jako jedyny wzrósł o 2,9%.

Stany Zjednoczone

Poprzedni tydzień był niezwykle udany dla amerykańskich rynków akcji. Średnia przemysłowa zyskała 8,4%, co okazuje się największą zwyżką od października 1982 roku. Wzrosty miały miejsce także na pozostałych indeksach (S&P 500 - 7,5% i Nasdaq Composite - 6%). Aktywność popytu nie jest jednak wieczna i w ostatnim tygodniu zauważalnie spadł zapał do kupowania po coraz wyższych cenach. Indeksy prawie zamarły. S&P 500 i DJIA testują długoterminowe średnie kroczące. Najlepiej jest na giełdzie technologicznej. Nasdaq Composite wciąż utrzymuje się powyżej SK-100. To oznaka siły tego rynku. Niestety, dwa najważniejsze indeksy (S&P 500 i Nasdaq Composite) z niepowodzeniem zmagały się przed kilkoma sesjami z długoterminowymi liniami trendu spadkowego. Po raz drugi w ciągu ostatnich miesięcy kupujący musieli spasować i do głosu doszła podaż.

W poczynania inwestorów wkradła się niepewność. Najlepiej o chwiejności ich zachowań świadczą wskaźniki nastroju. Przed decyzją koalicji amerykańskiej o wystosowaniu ultimatum reżimowi irackiemu AAII Index pokazywał przewagę inwestorów pesymistycznie nastawionych do przyszłości rynków akcji (51,4% niedźwiedzi, wobec 34,3% byków). Po bezskutecznym upłynięciu terminu ultimatum i wybuchu drugiej wojny w Zatoce przewagę zdobyli optymiści (42,9% byków i 38,1% niedźwiedzi). Rzadko się zdarza, że z tygodnia na tydzień opinia inwestorów ulega takim zmianom.

Optymistyczny scenariusz rozwoju wydarzeń na froncie w Iraku można już sobie darować. Wojna z pewnością nie potrwa kilka tygodni. Kilkanaście miesięcy również nie jest tak oczywiste. Groźba użycia broni chemicznej i biologicznej wydaje się dość realna. Warunki meteorologiczne (burze piaskowe) także nie sprzyjają szybkiemu posuwaniu się wojsk koalicji. Incydenty na granicy iracko-irańskiej zwiększają ryzyko eskalacji konfliktu w regionie. Strategia sprzymierzonych, zakładająca chirurgiczne uderzenia, które pozwalają niwelować straty w ludności cywilnej, jest niewątpliwie słuszna choćby z politycznego punktu widzenia. Niestety, wojska irackie zajmują pozycje w dużych skupiskach miejskich, używając ludności cywilnej jako żywych tarcz i/lub walcząc bez mundurów. A to oznacza, że ataki koalicji amerykańskiej muszą być niezwykle precyzyjne i zabiorą dużo czasu.

Reklama
Reklama

Konflikt bliskowschodni tak pobudza wyobraźnię inwestorów, że zdają się oni pomijać informacje świadczące o zyskach amerykańskich korporacji w najbliższych kwartałach. Tym, co rzuca się w oczy, jest kolejny spadek oczekiwań co do zysków w I kwartale. Jeszcze 1 stycznia tego roku inwestorzy uważali, że wzrosną one o 11,7% w porównaniu z analogicznym okresem 2002 roku. Miesiąc później było to już 8,8%, a 26 marca 8,3%. W tych danych najbardziej uderza spadek oczekiwań zysków spółek technologicznych (z 16% - 1 stycznia do 1% - 26 marca). Trudno się dziwić temu trendowi. Wstępne oświadczenia firm z Wall Street są przepełnione pesymizmem. Spółki spodziewają się, że nie spełnią oczekiwań inwestorów. Relacja oświadczeń negatywnych (zakładają, że szacunki inwestorów nie zostaną przekroczone) do pozytywnych (zyski będą wyższe niż oczekiwane przez dawców kapitału) wynosi 2,8, co jest najwyższym poziomem od pięciu kwartałów.

Europa/Japonia

Notowania w Europie przebiegały według wielotygodniowego wzorca. Rynki akcji Starego Kontynentu były najsłabsze. DJ Stoxx 50 nawet nie testował długoterminowej średniej kroczącej. Fiaskiem zakończyła się również próba przełamania linii trendu spadkowego, zapoczątkowanego jeszcze w maju 2002 roku. Paradoksalnie najmocniej cierpieli inwestorzy z państw, które nie tylko nie są zaangażowane w wojnę w Zatoce, ale bardzo zdecydowanie kontestują postawę koalicji amerykańskiej. Mowa o giełdach francuskiej i niemieckiej, które traciły 3-5%. Brytyjskie akcje zniżkowały jedynie 1,5%. Słabość rynków francuskiego i niemieckiego wynika prawdopodobnie z ryzyka utraty lukratywnych kontraktów w Iraku.

W Japonii popyt próbuje przechwycić inicjatywę i ponownie wynieść indeks Nikkei 225 powyżej 8300 pkt. Na razie próba ta spełza na niczym. Z tego powodu wciąż należy zakładać, że "samurajskie" walory będą w dalszym ciągu spadać, podobnie zresztą jak akcje innych państw uprzemysłowionych. Światowe rynki akcji tkwią w objęciach boga wojny Marsa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama