Reklama

Zawsze jest gdzieś jakaś hossa

Wysoka dźwignia finansowa na rynku instrumentów pochodnych na waluty pozwala szybko pomnażać kapitał. Równocześnie ze znaczną zmiennością kursów walut tworzy wybuchową mieszankę, która przy nieodpowiednim stosowaniu może zrujnować portfel inwestycyjny. Dlatego tak ważne jest przygotowanie własnej strategii działania na tym rynku i jej konsekwentne realizowanie. Warto przede wszystkim uwzględnić w niej zagadnienia związane z zarządzaniem kapitałem.

Publikacja: 29.03.2003 08:47

W poprzednim artykule dotyczącym rynku walutowego (PARKIET z 22-24 lutego) przedstawiliśmy gamę instrumentów walutowych na polskim rynku. Wśród nich znalazły się m.in. te przeznaczone głównie dla spekulantów. Były to kontrakty terminowe, obejmujące w zależności od miejsca notowania od 10 tys. (GPW - tylko kontrakty USD/PLN i EUR/PLN i WGT - kontrakty USD/PLN, EUR/PLN, CHF/PLN i EUR/USD) poprzez 50 tys. (platforma TMS do handlu na Foreksie) i 100 tys. (inne platformy Foreksowe) aż do 125 tys. (Chicago Mercantile Exchange - CME) jednostek danej waluty. Różne też były wymagania kapitałowe potrzebne do rozpoczęcia inwestycji w te instrumenty. Na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych i Warszawskiej Giełdzie Towarowej wystarczy wnieść wstępny depozyt (ok. 1,5 tys. zł na GPW i niecałe 1 tys. zł na WGT). Na platformach Foreksowych minimalne wpłaty wahają się pomiędzy 8-50 tys. zł, a w biurze maklerskim Erste Securities, oferującym polskim klientom kontrakty na CME, 100 tys. zł. Każdy z tych instrumentów różni się też wielkością dźwigni finansowej, uzależnionej od wartości pobieranego depozytu. Na platformach depozyt wynosi od 500 do 2,5 tys. USD, na CME 3 tys. USD.

Ponad 100% w jeden dzień

Przyjrzyjmy się temu, jak duże ryzyko przyjmuje na siebie inwestor, który postanowił otworzyć pozycję na oferowanym przez wszystkie wymienione firmy kontrakcie EUR/USD i dysponuje jedynie minimalnym wymaganym kapitałem. Musi uwzględnić zmienność notowań tej pary walut. Można ją obliczyć przy pomocy wskaźnika True Range. Od 2000 r. maksymalne wartości tego wskaźnika wynosiły w kolejnych latach odpowiednio: 0,045; 0,03; 0,024 i 0,026. W praktyce oznaczają one dla inwestora poziom straty, jaką może ponieść w ciągu jednej sesji. Oczywiście sesji o tak dużej zmienności jest kilka w roku. Przez pozostały czas zmienność jest znacznie mniejsza, ale trudno zakładać, że akurat przy rozpoczęciu inwestowania na rynku walutowym nie trafimy na taki dzień.

Może on oznaczać dla naszego kapitału kolosalne straty. Jak widać w tabeli 1. zarówno przy zaangażowaniu na WGT i na Foreksie (za pośrednictwem platformy Efix) w kilku przypadkach przekraczają one całą wielkość minimalnego kapitału. W latach 2000 i 2001 również na futures na WIG20 w jeden dzień można było stracić więcej niż cały wnoszony przy otwarciu pozycji depozyt (dla uproszczenia przyjąłem w obliczeniach depozyt dla FW20 w wysokości 10%).

W kolejnych dwóch latach maksymalna zmienność była już dużo niższa. Znacznie bezpieczniej jest, gdy inwestujemy za pośrednictwem TMS lub na CME, gdzie jednodniowa strata nie zabiera więcej niż jedną czwartą minimalnego kapitału, wymaganego do rozpoczęcia inwestycji. To i tak wciąż bardzo dużo. Czy to oznacza, że z mniejszymi pieniędzmi nie ma co zaczynać "zabawy" z rynkiem walutowym? W takiej sytuacji są dwa wyjścia. Pierwsze - bardzo blisko ustawiane zlecenia stop-loss (będą one niedopasowane do zmienności rynku). Często będą "wyrzucać" z rynku i uniemożliwiać skuteczne inwestowanie. Drugie - przy akceptacji większego poziomu ryzyka nasze inwestycje będą przypominać obstawianie czerwonych lub czarnych w ruletce, w sytuacji gdy w ręku mamy tylko kilka żetonów. Wystarczy nawet krótka seria nietrafnych decyzji, by z naszego kapitału nic nie zostało.

Reklama
Reklama

WIG20 równie

ryzykowny jak EUR/USDKtoś może powiedzieć, że w takim zestawieniu bezpieczniej wypadają instytucje, wymagające na początek większego kapitału. Rzeczywiście tak jest i z tego punktu widzenia trzeba przyznać, że podjęły one takie decyzje nie tylko w swoim interesie. Pośrednio stworzyły dobre rozwiązanie dla swoich klientów (nie zawsze w pełni świadomych zagrożeń), którzy już na początku przygody z rynkiem walutowym są narażeni na mniejsze ryzyko.

Porównajmy jednak również stopień ryzyka związanego z każdym instrumentem. Przekonajmy się, jak wpływa on na zmiany kapitału przy założeniu, że dysponujemy kwotą 100 tys. zł i otwieramy 1 pozycję na kontrakcie EUR/USD. Przy maksymalnej w danym roku zmienności 1 kontrakt na WGT naraża nas odpowiednio na utratę od 1 do niecałych 2% kapitału, kontrakt zawarty za pośrednictwem platformy TMS od niecałych 5 do 9%, za pośrednictwem Efix od blisko 10 do 18%, a na CME od 12 do 22,5%. Jeden kontrakt na WIG20 przy takim kapitale charakteryzuje się podobnym ryzykiem jak kontrakt z WGT. To interesujące zestawienie, zwłaszcza z punktu widzenia występujących na parze EUR/USD silnych trendów i ich braku w ostatnim czasie na rynku akcji.

Trzeba przyznać, że poza instrumentem z giełdy towarowej w pozostałych przypadkach poziom potencjalnej straty jest nie do zaakceptowania. Wynika z tego podstawowy wniosek, że nie może być mowy o inwestowaniu na rynku walutowym bez konsekwentnego stosowania zleceń ograniczających straty.

Bez 50 tys. zł

nie podchodź do Foreksu

Reklama
Reklama

Z tego zestawienia widać też, że ten sam kapitał wystarcza, by w miarę bezpiecznie inwestować w jedne instrumenty, a przy innych naraża nas na ogromne ryzyko. Zastanówmy się zatem, ile pieniędzy powinniśmy przeznaczyć na inwestycje na rynku walutowym, aby robić to "z głową". Przez większość czasu zmienność pary EUR/USD mieści się pomiędzy 0,005 i 0,015. W wielu publikacjach dotyczących zarządzania kapitałem można spotkać opinie, że zgodnie z zasadą szybkiego ucinania strat jedna transakcja nie powinna narażać na utratę więcej niż 2-3% całego kapitału. Zatem grając tylko 1 kontraktem EUR/USD na WGT i ryzykując utratę 2% kapitału w jednej transakcji powinniśmy mieć na rachunku od 10 do 30 tys. zł w zależności od aktualnej zmienności rynku. Zwiększając stopień ryzyka do 3% i 4% otrzymujemy odpowiednio wielkości 6,66-20 tys. zł i 5-15 tys. zł. Wartość "wymaganego" kapitału rośnie z wielkością kontraktu. Ryzykując 2% kapitału przy otwieraniu pozycji na CME powinniśmy posiadać od 125 do 375 tys. zł, przy 4-proc. ryzyku jest to od 62,5 do 187,5 tys. zł.

Co to oznacza w praktyce? Rozpoczynając inwestowanie na Foreksie z mniejszym kapitałem niż 50-100 tys. zł skazani jesteśmy w zasadzie na day-trading, który uzasadnia ustawianie bardzo wąskich stop-lossów. Jeśli chcielibyśmy jednak inwestować zgodnie z trendem, stosując zlecenia obronne oparte na zmienności (aby wyznaczyć poziom obrony często mnoży się np. przez 1,5 lub 2 średnią zmienność z określonego czasu, np. z 14 sesji), narażalibyśmy się na utratę zbyt dużej części kapitału. Stąd konieczność dostosowania instrumentu finansowego do własnych możliwości. Rozsądne wydaje się zwalczenie w sobie pokusy osiągnięcia szybkiego zysku za pomocą instrumentów o dużej dźwigni finansowej. Lepiej rozpocząć inwestowanie na rynku walutowym od instrumentów narażających na mniejsze ryzyko, czyli np. kontraktów na WGT lub GPW.

Real czy może dolar

Wielką zaletą rynku walutowego jest to, że wybór nie musi dotyczyć tylko poszczególnych instrumentów inwestycyjnych, ale w ramach jednej ich grupy można znaleźć mniej i bardziej ryzykowne. Wynika to z różnej zmienności poszczególnych par walut. Typowy poziom zmienności dla kontraktu Foreksowego, opiewającego na 100 tys. jednostek waluty bazowej (czyli waluty wymienianej jako pierwsza w danej parze), jest inny dla każdej z nich. O ile na przykład dla pary AUD/USD mieści się on pomiędzy 148,3-593,2 USD, to dla pary USD/BRL wynosi blisko 10 razy więcej. To oznacza, że zakładając 2-proc. próg utraty kapitału do spekulacji na AUD/USD potrzebujemy od niecałych 30 tys. zł do prawie 120 tys. zł, ale będzie to zbyt mało, aby na tych samych zasadach handlować brazylijskim realem.

Zawsze można gdzieś zarobić

Krótki przegląd wykresów omawianych par walutowych prowadzi do prostego spostrzeżenia. Zawsze na rynku można znaleźć taką parę, która znajduje się w wyraźnym trendzie. Częste występowanie silnych trendów na rynku walutowym wynika z tego, że ukształtowanie się jednoznacznej tendencji przyciąga coraz to nowych inwestorów, którzy przyczyniają się do umocnienia trendu. Zwolennicy analizy technicznej zauważą też, że niezwykle rzadko występują fałszywe sygnały. Na wykresach można dostrzec także znaczną ilość formacji technicznych, które w dużym stopniu ułatwiają prognozowanie zachowania kursów. Ostatnim dobrym przykładem był ukształtowany na parze EUR/USD od lipca do października 2002 r. trójkąt, z którego wybicie w górę zapoczątkowało dynamiczną zwyżkę o ponad 10% w ciągu 4 miesięcy.

Reklama
Reklama

Kurs euro wyrażony w złotych polskich

EUR/PLN

Od blisko 2 lat złoty systematycznie słabnie w stosunku do wspólnej waluty. Tą tendencję opisuje kanał rosnący, którego górna granica obecnie chroni go przed dalszym spadkiem. Głównym wsparciem dla euro jest poziom 4,197, którego przełamanie oznaczałoby zapewne ruch do dolnego ograniczenia kanału. Na razie jednak jest jeszcze do tego daleko, bo euro utrzymuje swój kurs ponad ostatnim lokalnym szczytem przy 4,305. Dopóki znajduje się powyżej niego, droga do dalszego wzrostu stoi otworem.

W najbardziej pesymistycznym scenariuszu dla złotego trzeba brać pod uwagę wybicie z kanału w górę, co oznaczałoby ruch o skali równej jego wysokości. Można sobie to wyobrazić w momencie destabilizacji politycznej w naszym kraju, czy też w momencie pojawienia się trudności w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej (uzasadniona obawa o wynik referendum czy też akceptację traktatu akcesyjnego przez kraje członkowskie). Obecnie nie wydaje się realne, by wzrost przekroczył poziom 4,495, związany z maksimum z kwietnia 1999 r.

Kurs dolara amerykańskiego wyrażony w złotych polskich

Reklama
Reklama

Z punktu widzenia analizy trendu to dużo mniej atrakcyjna para niż EUR/PLN. Przez 2 lata od 2001 r. trwał trend boczny, od dołu ograniczony poziomem 3,9 zł. W grudniu ub.r. nastąpiło wybicie w dół, ale ruch spadkowy nie trwał długo. Zatrzymała go bariera 3,8 zł i nastąpiło dynamiczne odreagowanie. Obecnie barierą dla wzrostu dolara jest linia trendu na wysokości 4,1 zł. Jej pokonanie stworzy możliwość wzrostu dolara do 4,41 zł. Szansę na ponowne umacnianie się wartości złotego dawałoby przekroczenie poziomu 3,954.Można zauważyć, że na tej parze walut często występują silne krótkoterminowe trendy, trwające 1-2 miesiące. Jednodniowa zmienność jest prawie taka sama, jak na EUR/USD.

Kurs dolara amerykańskiego wyrażony w koronach szwedzkich

USD/SEK

Ostatni rok to okres silnego umacniania się szwedzkiej waluty. Zyskała ona względem dolara niecałe 10%. Jednak ostatnie umocnienie dolara zaowocowało przełamaniem głównej linii opisującej tendencję malejącą. To zapowiada jej korektę, która powinna doprowadzić do osiągnięcia przynajmniej poziomu 8,160. Wcześniej dolar napotka opór na wysokości 9 koron. Silnym wsparciem jest poziom 8,55, którego przebicie oznaczałoby prawdopodobnie powrót do głównej tendencji.Na tej parze walut często występują silne trendy.

Na przestrzeni ostatnich 3 lat jedynie od połowy 2001 r. do wiosny 2002 r. mieliśmy do czynienia z tendencją horyzontalną. Jej zakończenie dało czytelny sygnał zmiany układu sił na rynku i zapoczątkowało spadek ceny dolara o 15%. Dla zwolenników inwestowania zgodnie z trendem to bardzo przyjazna para walutowa.

Reklama
Reklama

Kurs dolara australijskiego wyrażony w dolarach amerykańskich

AUD/USD

Para o niewielkiej dziennej zmienności. Mieści się ona pomiędzy 150 i 600 USD dla kontraktu Na wykresie tej pary walut widzimy główny trend wzrostowy, trwający od jesieni 2001 r. Opisuje go formacja kanału. Na początku marca została osiągnięta jego górna granica. Nastąpiło odbicie od niej i w konsekwencji przełamanie najszybszej z linii trendu. Od 2 tygodni obserwujemy ruch powrotny w jej kierunku. Spadek poniżej poziomu 0,592 oznaczać będzie dalszy ruch w dół i test kolejnej linii trendu. Wtedy prawdopodobne będzie dotarcie do dolnego ramienia kanału.

Na tej parze walut występują silne trendy. Wcześniej, od początku 2000 r., dolar australijski mocno spadał, w samym 2000 r. o ponad 30%. Do większych korekt w trendach dochodzi rzadko, ale jeśli już występują, są bardzo dynamiczne.

Kurs dolara amerykańskiego wyrażony w realach brazylijskich

Reklama
Reklama

USD/BRL

Od 3 lat real podlega silnej deprecjacji względem dolara. Tylko w 2002 r. stracił blisko 3/4 swojej wartości. Tak silnej tendencji towarzyszy dość pokaźna zmienność - największa z analizowanych par walut. Od pół roku trudno wskazać na jednoznaczny trend, co przy takiej zmienności czyni tę parę mało atrakcyjną. Spadek poniżej poziomu 3,257 stwarzałby możliwość większego umocnienia się reala, wzrost ponad 3,657 oznaczać będzie prawdopodobnie powrót do głównej tendencji.

Na przykładzie tej pary widać wpływ zdarzeń ekonomicznych w danym kraju na poziom kursu walutowego. Przedłużające się kłopoty tej jednej z największych gospodarek Ameryki Południowej przekładają się na drastyczne obniżenie wartości lokalnego pieniądza.

Kurs euro wyrażony w dolarach amerykańskich

EUR/USD

Jest to najpopularniejsza para wśród inwestorów z rynku walutowego. Jej dzienna zmienność nie odbiega od średniej dla omawianych par walut i mieści się z grubsza pomiędzy 0,5-1,5 tys. dolarów. Od ponad roku euro zdecydowanie umacnia się kosztem dolara. Przez 12 miesięcy amerykańska waluta straciła ponad 20%. Z punktu widzenia analizy technicznej to atrakcyjna para, głównie ze względu na występowanie długich trendów.

W ostatnich dniach doszło do testu głównej linii wzrostowej tendencji. Znajduje się ona na wysokości 1,053. Ewentualne jej przełamanie oznaczać będzie, że para EUR/USD zacznie zmierzać w kierunku 1,01. Powrót ponad poziom 1,069 stworzy możliwość wzrostu euro do 1,2. Wydaje się jednak, że jest to obecnie mniej prawdopodobny scenariusz. Dlatego w krótkim terminie lepiej utrzymywać długie pozycje na dolarze.

Kurs dolara amerykańskiego wyrażony w jenach japońskich

USD/JPY

Od trzech kwartałów brak jest wyraźnego trendu i notowania tej pary walut wahają się pomiędzy 116 i 126 jenów za dolara. Można przypuszczać, że istotną rolę dla kształtowania się kursu w przyszłości odegra linia trendu, łącząca kolejne szczyty od końca lutego 2002 r. Ostatni raz była ona testowana 21 marca. Uzasadnione jest przypuszczenie, że pokonanie poziomu 121,5 otworzy drogę do dalszego osłabienia jena. W takiej sytuacji dolar w niedługim czasie kosztowałby przynajmniej 126 jenów. Spadek dolara poniżej 118,8 jena przekreśliłby szanse na realizację takiego scenariusza.

Alternatywną koncepcją jest założenie, że od 2001 r. na wykresie kształtuje się obszerna formacja głowy z ramionami z linią szyi na wysokości 115,65. Gdyby nastąpił spadek poniżej tego poziomu, za dolara płacilibyśmy mniej niż 100 jenów. Przecięcie linii szyi oznaczałoby zapewne rozpoczęcie silnego trendu.

Kurs dolara amerykańskiego wyrażony we frankach szwajcarskich

USD/CHF

Silny trend zniżkowy dolara trwa już ponad półtora roku. W tym czasie amerykańska waluta spadła z poziomu ponad 1,8 w lipcu 2001 r. do nieco ponad 1,3 w marcu b.r. Rok 2002 był okresem jednoznacznego trendu. Tylko w tym czasie zabrał on 1/4 wartości dolara.

Od ponad 2 tygodni obserwujemy zmianę tej tendencji. Dolar przebił się przez najszybszą z linii trendu i dotarł do tej, opisującej ostatni rok trendu. Znajduje się ona w okolicach poziomu 1,4, więc jego przełamanie oznaczałoby dla dolara możliwość dalszego marszu w górę i sięgnięcie poziomu 1,52, gdzie rozstrzygnęłyby się losy średnioterminowego trendu. Liczne sygnały na wskaźnikach technicznych przemawiają za realizacją takiego wariantu.Kurs funta brytyjskiego wyrażony w dolarach amerykańskich

GBP/USD

To jedna z najbardziej zmiennych par walut. Dla kontraktu Foreksowego dzienne zmiany przekraczają 1 tys. USD. Od 2001 r. funt umacniał się względem dolara. Od połowy 2000 do połowy 2002 r. tworzyła się formacja odwróconej głowy z ramionami, która dała początek silnemu ruchowi w górę, jaki zdominował notowania w drugiej połowie ub.r. Ale wcześniej brak było wyraźnego trendu. Od jesieni 2000 r. do wiosny 2002 r. trwał ruch horyzontalny. Wcześniej silny trend występował od jesieni 1999 r. Przez rok funt obniżył swoją wartość w stosunku do dolara o 15%.

W obecnym roku funt stracił do amerykańskiej waluty ponad 3%. Efektem tego spadku było przecięcie rocznej linii trendu. Ten sygnał zamknięcia długich pozycji na funcie został potwierdzony przez spadek poniżej lutowego dołka. To umocniło nowy trend. Dolar powinien zmierzać do poziomu 1,52. Oporem jest 1,574.

Day-trading strategia polegająca na ograniczeniu horyzontu inwestycyjnego maksymalnie do jednego dnia.

TR (prawdziwy zakres zmian cen) wskaźnik analizy technicznej, który jest liczbą dodatnią, największą z odległości pomiędzy: dzisiejszym maksimum i dzisiejszym minimum, albo dzisiejszym maksimum i wczorajszą ceną zamknięcia, albo dzisiejszym minimum i wczorajszą ceną zamknięcia.

Dźwignia finansowa

jest to rodzaj kredytu, wynikający ze specyfiki instrumentów pochodnych. Opiewają one zwykle na bardzo wysokie kwoty, ale nie trzeba posiadać całej wymienionej kwoty, by otworzyć pozycję. Wystarczy wnieść tzw. depozyt zabezpieczający, czyli ułamkową część całej wartości instrumentu. To powoduje, że nawet niewielka zmiana ceny instrumentu ma duży wpływ na wartość depozytu.

Stop-loss

zlecenie z limitem aktywacji. Pozwala z góry określić poziom akceptowanej przez inwestora straty. Jeśli ma on krótką pozycję, to stop-loss zamknie ją w momencie, gdy kurs instrumentu wzrośnie do wyznaczonego w zleceniu poziomu. Tak samo jest przy długiej pozycji, która zostanie zamknięta, gdy kurs spadnie do określonego poziomu.

Krótka pozycja

to sprzedaż danego instrumentu pochodnego. Oznacza to, że w przyszłości, by zamknąć pozycji musimy go odkupić. Jeśli zrobimy to taniej niż w chwili otwarcia pozycji osiągniemy zysk, jeśli drożej poniesiemy stratę. Oznacza to, że krótka pozycja pozwala zarabiać w momencie, gdy kursy idą w dół. Przeciwieństwem krótkiej pozycji jest pozycja długa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama