Jedynym rynkiem surowcowym, na którym dominowała w piątek wyraźna tendencja, była Londyńska Giełda Metali. Taniały wszystkie notowane na niej produkty. Cena miedzi z dostawą za trzy miesiące spadła do 1594 USD za tonę, a więc do poziomu najniższego w tym roku. W ciągu minionego tygodnia miedź staniała o 7%. O tak znacznym pogorszeniu nastrojów uczestników tego rynku przesądziły opinie Donalda Rumsfelda, że wojna w Iraku "potrwa jakiś czas" oraz George'a W. Busha, że sojusznicy zwyciężą "bez względu na to, ile czasu na to będzie trzeba". Oznacza to przedłużenie wojny, a tym samym oddalenie oczekiwanego ożywienia gospodarczego. A od ogólnej koniunktury gospodarczej zależy popyt na miedź, która jest używana w najrozmaitszych branżach - od elektroniki po motoryzację i budownictwo.

W wyniku obaw o długą i krwawą wojnę w Iraku ceny ropy naftowej wzrosły wczoraj przed południem prawie o 1 USD, do 27,74 USD za baryłkę, ale po południu wróciły do czwartkowego poziomu i cena baryłki wahała się od 26,6 do 26,8 USD. W czwartek na zamknięciu było 26,82. Do uspokojenia inwestorów przyczyniła się niewątpliwie wypowiedź sekretarza generalnego OPEC, że nic nie zakłóci dostaw ropy na rynek światowy, a zbliżający się sezonowy spadek popytu może spowodować obniżkę cen. Brytyjski dowódca w Zatoce Perskiej zapowiedział też, że eksport z Iraku zostanie wznowiony w ciągu trzech miesięcy.

Złoto w piątek nieco zdrożało, głównie w wyniku osłabnięcia dolara i kolejnych spadków na giełdach akcji oraz na wszelki wypadek przed weekendem. Po południu na londyńskiej giełdzie uncja złota z natychmiastową dostawą kosztowała 331,3 USD, wobec 330,75 USD dzień wcześniej.