Przebieg wczorajszej sesji może być dowodem na to, że inwestorzy przetarli wreszcie oczy i uświadomili sobie, że wybuch wojny to niekoniecznie dobry moment do rozpoczęcia wzmożonych zakupów. Po początkowej euforii (głównie na giełdach zagranicznych) wiara w szybkie zakończenie akcji militarnej wyraźnie zmalała, a w ślad za tym zniżkowały indeksy większości giełd, a rosły ceny ropy i innych surowców.
Taki nastrój przeniósł się na rodzimy parkiet, gdzie notowania rozpoczęły się na znacznym minusie. Spadki głównego indeksu powstrzymane zostały w pobliżu poziomu ostatniego lokalnego minimum, natomiast kurs kontraktów terminowych zachowywał się nieco silniej, tworząc kilkunastopunktową dodatnią bazę. Optymizm ten, moim zdaniem, nie jest uzasadniony, gdyż wczorajsza sesja miała bardzo negatywny wydźwięk. Poważne spadki największych spółek (PKO, PKN, TP SA, Prokom, KGHM) przy pokaźnych obrotach mogą świadczyć o wyzbywaniu się akcji przez silne ręce. Również technicznie na większości wykresów tych spółek powstały negatywne sygnały, mogące zwiastować dalsze spadki.
Wykres kontynuacyjny kontraktów terminowych nadal znajduje się w średnioterminowym trendzie horyzontalnym (zakres 1070-1135 pkt.) i do momentu wybicia trudno będzie mówić o jakiejś wyraźniejszej tendencji. Stan konsolidacji trwa dość długo, co, po ewentualnym wybiciu, powinno zaowocować również dłuższym ruchem.
W najbliższym okresie nadal największy wpływ na notowania będą miały doniesienia z Iraku. Mimo że siły koalicji natrafiają na ciężki opór wojsk irackich, to jednak nikt nie wyobraża sobie zakończenia tej wojny przegraną. Niewiadomą pozostaje to, jakim kosztem zostanie osiągnięty sukces końcowy.