Cena złota zbliżyła się wczoraj w Londynie do poziomu najwyższego od dwóch tygodni. Podstawową przyczyną jest przedłużająca się ponad oczekiwania wojna w Iraku. Zachęca to inwestorów, zwłaszcza fundusze, do lokowania środków w tzw. bezpieczne aktywa. Rosnący sceptycyzm co do szybkiego zwycięstwa Amerykanów w Iraku powoduje też słabnięcie dolara i obawy o losy gospodarki Stanów Zjednoczonych. Im dłużej bowiem wojna będzie trwała, tym bardziej będą zwiększały się wydatki budżetowe USA, a to zmniejszy atrakcyjność dolarowych aktywów. Ponieważ cena złota denominowana jest w dolarach, to słabnięcie amerykańskiej waluty zwiększa atrakcyjność tego kruszcu dla inwestorów spoza USA. Po południu na londyńskim fixingu cena uncji złota w sztabkach kształtowała się na poziomie 335,7 USD, wobec 330,75 USD w piątek.
Cena ropy naftowej wzrosła wczoraj na londyńskiej giełdzie o 87 centów, a więc o 3,2% w stosunku do piątkowego zamknięcia i wynosiła 27,22 USD za baryłkę z dostawą w maju. W minionym tygodniu ropa zdrożała o 8,2%, a w poprzednim, kiedy rozpoczęła się interwencja w Iraku, jej ceny spadły o 22%. Z frontowych informacji wynika jednak niezbicie, że Amerykanie natrafili w Iraku na znacznie większy opór niż się spodziewali, a to może przedłużyć wojnę, a tym samym opóźnić przywrócenie eksportu z tego kraju, który był trzecim co do wielkości producentem ropy na Bliskim Wschodzie. Zwyżce cen ropy sprzyja też napięcie w Nigerii, w wyniku którego część tamtejszych szybów wciąż jest unieruchomiona, a wydobycie mniejsze o 40% niż przed wybuchem zamieszek.
Cena miedzi spadła wczoraj o dolara wobec piątkowego zamknięcia i tona tego metalu kosztowała po południu w Londynie 1606 USD.