- Giełda była uśpiona od połowy ubiegłego roku i nic nie wskazuje na to, by miała się w najbliższym czasie przebudzić - twierdzi Neil Austin, szef działu badań KPMG. LSE nie podziela jednak pesymizmu firmy konsultingowej, której raport sugeruje, że brytyjski rynek znajduje się w głębokim kryzysie. Zarząd giełdy wskazuje na popularność Alternative Investment Market (AIM) - segmentu rynku specjalnie przeznaczonego dla nowych firm. - AIM świetnie sobie radzi w dzisiejszych trudnych warunkach - podkreślił rzecznik LSE, określając konkluzję KPMG, że na giełdzie panuje marazm, mianem "nie fair". - W porównaniu z innym europejskimi i światowymi giełdami, idzie nam całkiem nieźle - podsumował rzecznik.

W ubiegłym roku na LSE weszło 97 spółek, co stanowiło trzy czwarte wszystkich debiutów na giełdach europejskich. 61 firm wprowadziło akcje do obrotu na AIM. W ostatnim kwartale jednak jedynie pięć firm weszło na ten rynek. W 2000 r. na całej giełdzie londyńskiej pojawiło się 318 nowych emitentów.

Dokładnie rok temu KPMG z ostrożnym optymizmem mówiła o odradzaniu się fali debiutów giełdowych, mogącej dojść do pułapu z 2000 r. Obecnie ta sama firma wypowiada się o koniunkturze bardziej sceptycznie. - W związku z trudną sytuacją gospodarczą i wojną w Iraku, kiedy na rynkach panuje niepewność, spółkom naprawdę trudno zdecydować się na debiut - mówi Neil Austin. Z kolei LSE argumentuje, że do pewnego stopnia liczy się jakość, nie ilość, gdyż sukces nowych firm, które decydują się wejść na rynek londyński, jest w "wysokim stopniu zadowalający". Potwierdza to osobny sondaż KPMG, w którym 80% przebadanych firm uważa, że ich cele zostały osiągnięte dzięki decyzji o wejściu na londyński parkiet.

Mimo nie najlepszych wieści KPMG radzi firmom planującym wejście na giełdę, aby przygotowywały się do tego kroku już teraz. - Dobra koniunktura może powrócić niespodziewanie, więc należy być przygotowanym do wejścia na giełdę, aby nie przegapić okazji - stwierdzają autorzy raportu.