Uczestnicy rynku naftowego skupili we wtorek uwagę na sytuacji w Nigerii. Dzięki porozumieniu między związkami zawodowymi a rządem uniknięto tam strajku, który mógł sparaliżować dostawy ropy, zmniejszone już o ponad jedną trzecią przez krwawe zamieszki etniczne. Pod wpływem tej wiadomości notowania zaczęły spadać i po południu za baryłkę gatunku Brent z dostawą w maju płacono w Londynie 26,95 USD, wobec 27,18 USD w końcu sesji poniedziałkowej. W dalszym ciągu śledzono rozwój wydarzeń w Iraku. Wprawdzie działania wojenne nie objęły pól naftowych w południowej i północnej części kraju, ale - zdaniem ekspertów - ich eksploatację będzie można wznowić nie wcześniej niż za kilka miesięcy. Większość krajów zrzeszonych w OPEC stara się eksportować maksymalne ilości ropy, dzięki czemu zdołano zrównoważyć brak dostaw z Iraku. Jednocześnie notowania powróciły do założonego przez tę organizację poziomu 22-28 USD za baryłkę.
Po poniedziałkowym wzroście cena złota wykazywała wczoraj skłonność do spadku, głównie wskutek wzmocnienia dolara. Tendencję zniżkową hamował w pewnym stopniu duży popyt fizyczny, a także przedłużająca się wojna na Bliskim Wschodzie. W Londynie za uncję tego kruszcu płacono wczoraj 334,80 USD, wobec 337,45 USD dzień wcześniej.
Notowania miedzi odrobiły niewielką część ostatnich strat, ale pozostały poniżej 1600 USD za tonę. Najnowsze dane statystyczne wykazały bowiem osłabienie aktywności w amerykańskim przemyśle i budownictwie, które są głównymi odbiorcami tego metalu. Miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała wczoraj w Londynie 1597 USD za tonę, wobec 1590,50 USD w poniedziałek.