Według szefa banku centralnego, jak najszybsze wprowadzenie euro mogłoby przyczynić się do przyspieszenia zwyżki PKB Węgier o 0,6-1 pkt proc. Zsigmont Jarai chciałby, aby gospodarka rosła w tempie ok. 6% rocznie. Jednocześnie zaapelował o zmniejszenie wydatków publicznych oraz podatków. Takie działania miałyby pomóc osiągnąć wymagany przez EMU poziom deficytu budżetu państwa (3% PKB), a także zwiększyć konkurencyjność węgierskich przedsiębiorców. Obecnie deficyt budżetowy na Węgrzech jest rekordowo wysoki i sięga 9,4% PKB. Przyczyniły się do tego zbyt duże wydatki na drogi i podwyżki płac, które miały być "prezentem" dla obywateli w roku wyborów parlamentarnych. - Wielu ludzi stanowczo sprzeciwia się euro. Tak naprawdę jednak boją się oni po prostu zwiększenia restrykcyjności polityki fiskalnej państwa. Ja uważam, że pozytywne skutki wprowadzenia euro z nadwyżką pokryłyby ewentualne niedogodności, związane z przymusem cięć w wydatkach na różne cele - twierdzi jednak prezes Jarai.

Minister finansów Csaba Laszlo planuje zmniejszenie deficytu budżetowego do ok. 4,5% PKB w tym roku. Jest to częścią planu, który ma przygotować Węgry do wprowadzenia wspólnej waluty. Jednoznaczna data ewentualnego wejścia do EMU nie jest jeszcze jednak znana. W pierwszym kwartale br. luka w budżecie wyniosła 282,1 mld forintów (wobec 242,9 mld forintów rok wcześniej). Stanowi to prawie 34% deficytu założonego na cały rok, który wynosi 832,3 mld forintów.

Prezes Jarai w swoim wystąpieniu zwrócił także uwagę na potrzebę zwiększenia liczby miejsc pracy oraz unowocześnienia przepisów prawnych, tak aby węgierski rynek był bezpieczny dla inwestorów.