O trendzie horyzontalnym zadecydowała głównie postawa sektora bankowego. Już dwa miesiące indeksy obrazującego jego kondycję poruszają się w bok. Korekta przeceny z początku roku jest mocno rozciągnięta w czasie, ale za to mało dynamiczna. Różnica między minimum i maksimum z tego okresu wynosi niecałe 7% dla indeksu WIG-Banki. Obecnie jest on jedynie niecałe 5% od lutowego dołka. Nie ma więc powodów, aby tą konsolidację traktować inaczej niż jako ruch korekcyjny. Jednocześnie trudność przy stawianiu prognozy dla spółek z tej branży polega na tym, że nie możemy już teraz mówić o jego zakończeniu. Zarówno na wskaźniku WIG-Banki, jak i indeksie cenowym banków, obliczanym przez PARKIET, nie doszło do przebicia poziomów odpowiednio 20 875 pkt i 3120 pkt. Wyznaczają one najważniejsze w tej chwili wsparcia. Zepchnięcie indeksów poniżej nich oznaczać będzie rozpoczęcie przeceny o podobnej skali do tej z początku roku. Trzeba jednak przyznać, że dopóki te wsparcia się trzymają, jest szansa na dalszy ruch w górę. Dla WIG-Banki ograniczać go będzie 21 889 pkt, a dla indeksu cenowego 3228 pkt. Dlatego jest jeszcze za wcześnie, aby na podstawie wniosków dotyczących tego sektora stawiać prognozę dla całego rynku. Jedno jest pewne - bez wyraźnej poprawy notowań banków trudno myśleć o wyrwaniu się WIG20 z trendu bocznego. W największym stopniu stanowią one o koniunkturze na całym rynku.
Wzrosła aktywność
inwestorów
Ważnym elementem ostatnich sesji był wzrost aktywności inwestorów. Widać, że opinie co do przyszłej koniunktury są mocno podzielone. W czwartek na walorach BPH PBK wolumen obrotu był największy od blisko pół roku, a kurs zyskał tylko niecały 1%. Na WIG20 obroty były największe od 3 miesięcy, ale znaczna mobilizacja kapitału nie wystarczyła do wyjścia ponad poziom 1140 pkt, choć brakowało do niego jedynie 3 pkt. Znaczna część inwestorów była przekonana, że "to się musi udać", co było widać na rynku terminowym. Liczba otwartych pozycji na futures na WIG20 wzrosła w jeden dzień aż o prawie 2,7 tys. sztuk. Do tak odważnego wchodzenia na rynek musiała zachęcić perspektywa wybicia z trendu bocznego. Ostatecznie kontraktom też nie udało się zmienić średnioterminowej tendencji (pozostały w lekko rosnącym kanale). Zachowanie rynku terminowego interpretuje się dwojako. Czasami dobrze wyprzedza on zdarzenia na rynku kasowym, zdarza się jednak, że w punktach zwrotnych staje się swoistym wskaźnikiem nastrojów. W tym przypadku wnioski przy obu interpretacjach byłyby podobne. Skoro większość uwierzyła w wybicie w górę, to do niego nie dojdzie. Choć przy stosowaniu zasady inwestowania wbrew opinii większości, można wspomnieć o nieco żartobliwym stwierdzeniu (ale w dużym stopniu prawdziwym) jednego z inwestorów: "Przestałem grać przeciwko większości, kiedy dowiedziałem się, że wszyscy tak robią".
Wzrost obrotów może być zwiastunem nadchodzącego rozstrzygnięcia co do kierunku średnioterminowego trendu. Tak samo można traktować dotarcie tygodniowego MACD do linii sygnalnej. Jej przecięcie od dołu wzmocni nadzieje na pozytywny obrót sprawy dla posiadaczy akcji. Odbicie się od dołu od średniej będzie oznaczać, że trwający od początku roku trend malejący wciąż obowiązuje, a przedłużająca się konsolidacja na WIG20 jest jedynie ruchem korekcyjnym.