Resort finansów za czasów jaśnie panującego, wszechwiedzącego Ministra Kołodki specjalizuje się w trzech rzeczach - polityce fiskalnej (mierna), budowie własnej strony internetowej (niezła) i sprostowaniach (majstersztyk). Nie ma drugiego takiego ministerstwa, które generowałoby z siebie więcej tego ostatniego pożytecznego gatunku, niosąc kaganek oświaty pod strzechy debilnych dziennikarzy. Dlatego też z entuzjazmem i zaciekawieniem odebrałem przesłane wczoraj do redakcji faksem sprostowanie i zagłębiłem się w jego lekturze.
Otóż, pracujące w pocie czoła Ministerstwo Finansów w osobie "p.o. Dyrektora Biura Prasowego Ministerstwa Finansów, Rzecznika Prasowego Ministerstwa Finansów" wielce szanownego Jarosława Skowrońskiego stwierdziło w przesłanym do redakcji piśmie, że zbłądziłem, czyli napisałem bzdury. Rzecz dotyczy zdania "proponuje się wprowadzić kolejne obciążenia łącznie z podatkiem od zysków kapitałowych na giełdzie dla indywidualnych inwestorów".
No to żyjemy - pomyślałem. Pewnie resort zmienił zdanie i podatku nie będzie. Ale czytam dalej - "jest to nieprawda (że proponuje się wprowadzić kolejne obciążenia - przyp. red), gdyż nawet bez jakiejkolwiek ingerencji ustawodawcy, wszelkie dochody ze zbycia papierów wartościowych będą podlegały opodatkowaniu począwszy od 1 stycznia 2004 r. Jest to związane z wygaśnięciem zwolnienia, o którym mowa w art. 52", itd., itd.
Logika otrzymanego sprostowania po prostu mnie powaliła na kolana. Ja piszę, że szklanka jest od połowy pusta, a ministerstwo twierdzi coś zupełnie odwrotnego i udowadnia, trzymając się precyzyjnego języka zapisów ustawowych, że jest do połowy pełna.
Z wyjaśnień resortu wynika jasno, że on nie proponuje żadnego podatku. Ministerstwo po prostu milczy, nie ingeruje i tylko grzecznie czeka... aż zwolnienie wygaśnie. A to, że potem podatek się pojawi, to już zupełnie inna sprawa. Jednak,moim zdaniem, świadome zaniechanie resortu to też działanie. Dlatego też podtrzymuję, obalaną przez dyr. Skowrońskiego tezę, że ministerstwo po prostu chce podatek wprowadzić, a drogą do tego jest nie-przedłużanie obowiązującego zwolnienia.