- Zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej, w znowelizowanej ustawie Prawo o publicznym obrocie znajdzie się reguła jednego paszportu. Zapewni ona firmom inwestycyjnym z państw członkowskich możliwość prowadzenia działalności na naszym rynku, stosownie do udzielanych w ich krajach zezwoleń. Co ważne dla firm polskich, zezwolenie na działalność maklerską w naszym prawie będzie zgodne co do swojego zakresu z zezwoleniami unijnymi - stwierdził Marek Szuszkiewicz, dyrektor Departamentu Domów Maklerskich KPWiG, podczas spotkania przedstawicieli m.in. giełdy, Komisji, CeTO, KDPW oraz środowiska maklerskiego. Brokerzy mają natomiast obawy co do zdalnego członkostwa zagranicznych domów maklerskich, czyli bezpośredniego dostępu do naszego parkietu (jest ono możliwe już dziś, jednak za dodatkowym zezwoleniem KPWiG).
Dzielenie giełdowego tortu
- Dopuszczenie zagranicznych pośredników do naszej platformy doprowadzi do pogorszenia sytuacji branży - ocenia Marek Słomski, prezes ING Securities. - My stracimy zlecenia ze strony zagranicznych klientów instytucjonalnych, ale straci też na tym sama giełda. Broker zlokalizowany w Polsce dąży do przyciągnięcia klientów na nasz rynek i realizacji na nim transakcji. Broker zagraniczny natomiast, mający dostęp do kilkunastu rynków jednocześnie, odpowiada za wynik inwestycji bez względu na miejsce realizowania obrotu. Zmaleją więc też obroty warszawskiej giełdy - dodaje.
Wiesław Rozłucki, prezes GPW, przyznaje, że istnieje takie niebezpieczeństwo. Jego zdaniem, nie można jednak zakładać, że tort do podziału między brokerów pozostanie takiej samej wielkości. Doświadczenie innych giełd pokazuje bowiem, że uczestnictwo zagranicznych członków zwiększa obrót - przyciągają oni nowych klientów na rynek i staje się on płynniejszy. Mimo starań giełdy, pozyskanie zagranicznych członków nie jest dziś jednak proste i nie musi nastąpić szybko.
Za granicę? Jak najszybciej!