Fundusze szkoleniowe to jeden z pomysłów ministra gospodarki Jerzego Hausnera na podniesienie kwalifikacji polskich pracowników. Poza tym środki gromadzone w takich funduszach mają pomóc wykorzystać pieniądze zarezerwowane dla Polski przez Unię Europejską. W zamiarach resortu gospodarki i pracy pieniądze z funduszy szkoleniowych stanowiłyby wkład własny, jaki będziemy musieli wnieść przy ubieganiu się o pomoc z Europejskiego Funduszu Społecznego. UE zarezerwowała dla Polski w tym funduszu prawie 2 mld euro na pierwsze trzy lata członkostwa naszego kraju w UE.

Pomysł polega na tym, aby w jak największej liczbie polskich firm został wyodrębniony fundusz, z którego przedsiębiorstwo mogłoby pokrywać koszt różnego rodzaju szkoleń dla pracowników. Resort gospodarki przygotował 4 pomysły na funkcjonowanie takich funduszy. - Rozpatrujemy cztery warianty różniące się sposobem finansowania. W każdym z nich inaczej jest także rozwiązany problem obligatoryjności tworzenia funduszu - powiedział nam Marek Szczepański, wiceminister gospodarki i pracy.

Wśród propozycji finansowania funduszu szkoleniowego jest podniesienie składki na obowiązkowy Fundusz Pracy. Dziś wynosi ona 2,45% podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne. Z pieniędzy tych wypłacane są zasiłki dla bezrobotnych. Już dziś także z rezerw Funduszu Pracy pokrywane są koszty szkoleń dla poszukujących pracy. Innym pomysłem jest zwiększenie odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Obecnie od jednego pracownika do zakładowych funduszy świadczeń socjalnych (dotyczy to jednak tylko tych firm, w których taki fundusz istnieje, gdyż od 1 stycznia br. zakłady pracy nie muszą już tworzyć FŚS) trafia rocznie 37,5% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Gdyby tę kwotę zwiększono z dodatkowych pieniędzy, można by utworzyć fundusz szkoleniowy. Ponadto tylko bogate firmy wykorzystują pieniądze w nim zgromadzone zgodnie z przeznaczeniem. Większość przedsiębiorstw borykających się z problemami finansowymi po prostu korzysta z tych pieniędzy jak ze środków obrotowych. - Powstaje także pytanie, jak finansować szkolenia w mniejszych firmach, w których funduszu świadczeń socjalnych nigdy nie było - mówi Cezary Miżejewski, dyrektor departamentu polityki rynku pracy w MGPiPS.

Który wariant będzie realizowany, dowiemy się prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Wiadomo, że resort jest przeciwny podnoszeniu kosztów pracy i jak mówi wiceminister M. Szczepański, stanie się tak tylko wtedy, gdy będzie to niezbędne. Poza tym poprzedzone to ma być rozmowami z przedstawicielami organizacji pracodawców.

Zdaniem przedstawicieli resortu gospodarki, proces legislacyjny zmian prawnych umożliwiający powstanie funduszy szkoleniowych zakończy się w tym roku. - Chciałbym, aby od 1 stycznia 2004 roku, gdy do naszej dyspozycji będą pieniądze z EFS, fundusze szkoleniowe mogły wystartować - powiedział nam M. Szczepański.